Z 3 na 4 lipca 1941 roku dokonano mordu profesorów wyższych uczelni Lwowa przez Einsatzgruppe zur besonderen Verwemdung, t.j. specjalną jednostkę policyjną Sicherheitsdienst, czyli bezpieczeństwa III Rzeszy. Następnie kolejnych trzech naukowców rozstrzelano 11 i prof. Kazimierza Bartla 26 lipca 1941 r. Wśród profesorów znaleźli się również docenci wyższych uczelni Lwowa oraz członkowie ich rodzin, współlokatorzy naukowców oraz służba. Po doświadczeniach krakowskich, kiedy to aresztowano profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, których wysłano do obozów, świat naukowy Europy zaprotestował, czego skutkiem było wypuszczenie wielu profesorów. We Lwowie postanowiono użyć innej, skutecznej i szybkiej metody. Natychmiastowe rozstrzelanie.
2 lipca do Lwowa przybył oddział Einsatzkommando zur besonderen Verwendung Lemberg (Oddział specjalnego przeznaczenia Lwów) pod dowództwem Eberharda Schongarrtha. Na siedzibę dla szeregowych członków oddziału wybrano budynek dawnej szkoły kadetów, położonej niedaleko cytadeli, kilkaset metrów od przyszłego miejsca zbrodni na Wzgórzach Wuleckich. Już 2 lipca 1941 roku przed południem w swoim gabinecie na terenie Politechniki Lwowskiej został aresztowany przez Gestapo prof. Kazimierz Bartel, którego przewieziono do siedziby Ottona Rascha. Żona Profesora Maria po powrocie do domu, zastała gestapowców, którzy zmusili ją wraz z córką do wyprowadzenia się w ciągu 10 minut. Cenne antyki Bartlów zostały zagrabione, część bogatej domowej biblioteki Niemcy spalili, a książki naukowe wywieziono do Berlina. W willi profesora zamieszkali gestapowcy. Kazimierz Bartel został zabity przez Niemców jako „największy polski komunista” na dziedzińcu więzienia w dawnym klasztorze Brygidek.
W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku oddział specjalnego przeznaczenia, podzielony na kilkuosobowe grupy, przystąpił do aresztowania polskich naukowców. Było to 22 uczonych wyższych uczelni lwowskich, głównie Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej, członków ich rodzin i osób przebywających w ich mieszkaniach. Łączna liczba aresztowanych wynosiła 52 osoby. Kilku profesorów aresztowano z rodzinami i gośćmi. Z jednego domu wywleczono 82-letniego profesora położnictwa w stanie spoczynku, Adama Sołowija wraz z 19-letnim wnukiem Adamem Mięsowiczem. Z mieszkania prof. Ostrowskiego zabrano będących u niego gości – między innymi, ordynatora szpitala żydowskiego dr Stanisława Ruffla z całą rodziną i księdza Komornickiego. Tak samo postąpiono w domu profesora Jana Greka, zabierając gospodarza wraz z żoną i szwagrem, Tadeuszem Boy-Żeleńskim, którego nie było na liście proskrypcyjnej. Dużym prawdopodobieństwem było sporządzenie listy polskich profesorów lwowskich przez ukraińskich studentów wówczas studiujących na uczelniach Krakowa związanych z OUN, którzy na początku wojny uciekli przed sowietami ze Lwowa na stronę “niemiecką”. Układanie listy koordynował Mykoła Łębed. Tak więc udział w zbrodni ukraińskich studentów, którzy wcześniej studiowali we Lwowie, była oczywista. Lista, którą tworzyli była zdezaktualizowana, gdyż niektórzy naukowcy zmarli jeszcze przed agresją Niemiec na ZSRR, czego autorzy listy nie wiedzieli przebywając w Krakowie (dotyczyło to profesorów: Romana Leszczyńskiego, Adama Bednarskiego i dyrektora Ossolineum Ludwika Bernackiego). Aresztowania uniknął dwudziestoletni syn profesora Cieszyńskiego Tomasz, którego podczas aresztowania uratowała matka, przedstawiając go jako 17-latka. Gestapowcy wykazywali duże zainteresowanie majątkiem aresztowanych: prof. Longchampsowi zabrano torbę z dokumentami, brylantowy pierścionek, a nawet wyrwano papierośnicę z ręki. Ograbiono również prof. Franciszka Groëra. W domach, gdzie znajdowały się cenne przedmioty zabierano także służbę, by nie było świadków tych grabieży.
Aresztowanych profesorów przewożono do budynku bursy dawnego Zakładu Wychowawczego im. Abrahamowiczów położonego pomiędzy nową siedzibą Gestapo w budynku dawnego zarządu elektrowni u zbiegu ulic Pełczyńskiej i Kadeckiej i Szkołą Kadetów, w której koszarach poprzedniego dnia zakwaterowane zostało Einsatzkommando zur besonderen Verwendung Lemberg. Znane są z nazwiska osoby wchodzące w skład oddziału:
- Ferdinand Kammerer (ur. 1915)
- Gerhard Hacker (1912–1950)
- Kurt Köllner (1908–1972)
- Karl-Heinz Keller (1907–1963)
- Pieter Menten (1899–1987) (jako tłumacz i przewodnik)
- Viktor Gurth (ur. 1911)
- ukraińscy milicjanci (jako tłumacze)
Przewiezionych do bursy profesorów wraz z rodzinami ustawiono na korytarzu w ciemnościach, z opuszczoną głową, twarzą do ściany. Każdy ruch, podniesienie głowy karane były uderzeniami. Wśród bijących świadkowie zapamiętali szczególnie Hansa Krugera, który później, w przekonaniu, że hrabina Karolina Lanckorońska, przebywająca w niemieckim więzieniu, zostanie rozstrzelana chwalił się jej i opisał swój udział w mordowaniu profesorów lwowskich. Karolina Lanckorońska przeżyła i po wojnie zeznawała o tym wydarzeniu przed trybunałem w Norymbedze. Po kolei profesorowie pojedynczo byli przesłuchiwani. Prof. Groëra podczas przesłuchania oskarżono o zdradę; ten jednak odrzucił te zarzuty, stwierdzając, że jest Polakiem, a nie Niemcem, mimo że skończył niemiecki uniwersytet. Po przesłuchaniu profesora pozwolono mu jako jedynemu wyjść na podwórze. Przed końcem godziny policyjnej zwolniono go z więzienia wraz z pięcioma osobami ze służby i woźnym z Politechniki. Zwolnienie prof. Groëra było spowodowane obawą nazistów przed krytyką opinii międzynarodowej. Żoną profesora była bowiem Angielka Cecylia Cumming. Wpływ na tę decyzję mogły mieć też odbyte studia i doktorat Groëra w Niemczech.
Podczas przesłuchań gestapowcy zastrzelili syna chirurga Stanisława Ruffa – Adama, który dostał ataku padaczki. Ciało młodego Ruffa zostało wyniesione przez profesorów pod eskortą gestapowców na podwórze za budynek, a następnie w kierunku Wzgórz Wuleckich. Na miejsce straceń poprowadzono profesorów w dwóch grupach. Pierwsza grupa udała się tam pieszo niosąc ciało Adama Ruffa, druga grupa okrężną drogą została przetransportowana ciężarówką. Następnie osobno dowieziono trzy kobiety. We wczesnych godzinach rannych 4 lipca 1941 r. rozstrzelano w sumie 37 osób, w zbiorowej mogile spoczął także zabity wcześniej Adam Ruff. Wśród ofiar było 21 profesorów, małżonki trzech z nich, dziewięciu synów, jeden wnuk oraz ksiądz, lekarz, prawnik oraz mąż jednej z gospodyń.
Spośród aresztowanych w bursie z niewiadomych przyczyn wydzielono jeszcze sześć osób: cztery z nich rozstrzelano tego samego dnia lub następnego.
Dowiedz się więcej