100 ROCZNICA GROBU NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA W WARSZAWIE

2 listopada 2025 roku przypada 100. rocznica utworzenia GROBU NIEZNANEGO ŻOŁNIERZA w Warszawie.

Historia powstania oraz uroczystości związane z przewiezieniem ciała Nieznanego Żołnierza ze Lwowa do Warszawy pięknie opisana jest w książce Jerzego Michotka “Tylko we Lwowie” (OMNIPRESS 1990), który to opis w całości prezentujemy poniżej.

Nie znany Żołnierz Nieznany
Otóż zaczęło się wszystko od tego, że pierwszy we Lwowie mazurzysta (powtarzam za Stanisławem Kotem, tym samym, który asystował generałowi Sikorskiemu przy podpisaniu deklaracji w Moskwie 4 grudnia 1941), który otwierał doroczne bale Politechniki, odbywane w Teatrze Miejskim, z namiestnikową Potocką jako protektorką… otóż ten prezes założonego w 1910 r. we Lwowie Związku Strzeleckiego… ten późniejszy Wielki Oficer Legii Honorowej… premier… Naczelny Wódz…
W ten sposób zapewne Olgierd Terlecki napisał swoją wspaniałą książkę “General Sikorski”.
Przepraszam, zagalopowałem się. Chciałem napisać: otóż zaczęło się wszystko od tego, że dnia 4 kwietnia 1925 roku w Warszawie ówczesny minister spraw wojskowych, gen. Władysław Sikorski, do zebranych w Sali Rady Wojennej delegatów oddziałów wojskowych stacjonujących w stolicy odezwał się w te słowa:
“Zebrani tu dziś przedstawiciele rządu, wojska i społeczeństwa mają ten wysoki zaszczyt, że będą świadkami losowania pobojowiska, które uznane będzie za symbol wielu naszych pobojowisk. Z całej ziemi mogił i krzyżów wybrane zostanie jedno miejsce jako krwawe znamię walk kilku pokoleń o wolność, całość i niepodległość narodu. W pokorze i czci chyląc czoła przed dostojeństwem męki narodowej z ubiegłych lat, dumni jesteśmy, że tym razem nad grobem Nieznanego Żołnierza, który poległ za ojczyznę, rozebrzmi polska fanfara i majestat prochów Jego czczony będzie przez rodaków jawnie i dumnie.”
Po krótkim przemówieniu szef Sztabu Generalnego, generał dyw. Stanisław Haller oddał księdzu biskupowi polowemu 15 kartek, na których Biuro Historyczne Sztabu Generalnego zestawiło 15 najbardziej krwawych pobojowisk z ostatniej wojny.. Wezwano najmłodszego wśród obecnych kawalera orderu Virtuti Militari. Był nim ogniomistrz 14 pal (pułku artylerii lekkiej), instruktor Józef Buczkowski. Podszedł do stojącej na stole czarnej urny, do której ks. biskup wrzucił wymieszane przy wszystkich kartki, wyciągnął jedną z nich i podał ministrowi Sikorskiemu.
Ten przeczytał ją na głos:
– Warszawa 4 kwietnia 1925 r. Ministerstwo Spraw Wojskowych Sztab Generalny Biuro Historyczne L. 651/B.H. Pobojowisko Iwowskie z r. 1918-1919 łącznie z pobojowiskiem Wereszyce, tj. Gródka Jagiellońskiego, na którym krwawo i ofiarnie biła się z Ukraińcami późniejsza 5 Dywizja Piechoty. Długotrwałość, zaciętość walk, moment poświęcenia występuje tutaj w całej pełni. Za zgodność: Szef Biura Historycznego generał brygady Kukiel. (Pieczęć Ministerstwa Spraw Wojskowych).
Po podpisaniu przez obecnych w dwóch egzemplarzach protokołu, odczytanego przez generała Kukiela, ten ostatni wręczył je ministrowi Sikorskiemu.
Jeden egzemplarz złożono w Muzeum Wojska Polskiego, drugi dnia 2 listopada 1925 r. wmurowano w grób Nieznanego Żołnierza.
Los nie mógł wybrać sprawiedliwiej. Jedyne polskie miasto odznaczone orderem Virtuti Militari, gniazdo piskląt godła narodowego oddało jedno z nich do najzaszczytniejszego z pomników czynu wojskowego, obdarzanego czcią przez cały naród.
12 X 1925 r. odbyło się inauguracyjne zebranie komitetu wykonawczego pod przewodnictwem generała dywizji Jana Thulliego w Ognisku Oficerów we Lwowie. Komitet wydał odezwę, którą częściowo przytoczę:
“Rodacy! Oto znowu, jak w dniach listopadowej obrony, na Lwów zwracają się oczy całej Rzeczypospolitej. Oto znów miasto nasze jak wówczas wydało z siebie akt heroiczny, tak dziś wydać ma relikwie, ku którym z czcią i wdzięcznością zwracać się będą teraźniejsze i przyszłe pokolenia narodu. W triumfalnym, nie żałobnym korowodzie przeniesione zostaną z pobojowiska Iwowskiego do Warszawy szczątki nieznanych żołnierzy, aby tam, w samym sercu Polski, w nimbie nieśmiertelności, w blaskach płonącego znicza pozostać na zawsze. Zebrane zostaną, przewiezione i czczone jako symbol owej bezimiennej ofiary z krwi i życia, której owocem jest nasza niepodległość i nasze państwo. Męstwo niezłomne i poświęcenie, pogarda śmierci i patriotyzm, wszystkie cnoty żołnierza obywatela, trudy jego bojów i czyny oręża uosobione będą w postaci żołnierza, którego imię jest tajemnicą, a siedzibą – tysiące mogił.
Pomnijcie, że składając hołd szczątkom Nieznanego Żołnierza czcicie zarazem pamięć naszych ojców i synów, pamięć wszystkich z najdalszych rubieży Rzeczypospolitej, którzy za Polskę, za polski Lwów zginęli.”
Ekshumację przeprowadzono o godz. 14.30 dnia 28 X w obecności komisji, w skład której wchodzili:
Ks. arcybiskup Bolesław Twardowski, ks. dziekan mjr Truszkowski, dowódca O.K. VI gen. Juliusz Malczewski, dowódca 5 DP gen. Jan Thullie, wojewoda lwowski dr Paweł Garapich, prezydent miasta Józef Neumann, przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wojskowych gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, dowódca Obrony Lwowa, brygadier Czesław Mączyński, delegacja Towarzystwa Straży Mogił Polskich Bohaterów, lekarz miejski dr Serbański, dwie matki, których synowie spoczywają w nieznanych mogiłach: wdowa po profesorze Politechniki Lwowskiej Bronisława Widtowa i żona dyrektora banku, Jadwiga Zarugiewiczowa. Asystował zarządca cmentarza p. Maciejewski oraz właściciel zakładu pogrzebowego z Warszawy p. Łapacki – ofiarodawca trumien wewnętrznych: sosnowej i metalowej i zewnętrznej dębowej.
Szczątki z trzech pierwszych trumien nie zostały przez komisję przy jęte z braku dowodów, iż byli to żołnierze liniowi. Trzy następne Nieznanych nie pozostawiały wątpliwości; przepisowe mundury, metalowe guziki z polskimi orłami, czapki maciejówki pod pachą lub na kolanach, u dwóch epolety: sierżanta i kaprala – stwierdzały stanowczo, że trumny zawierają szczątki żołnierzy liniowych.
Pani Jadwiga Zarugiewiczowa, jedna z tych, które na polach Zadwórza straciły synów i mogił ich nie znalazły, kładąc na jednej trumnie drżącą ze wzruszenia dłoń, wybrała zwłoki, które mają być symbolem ofiarnego poświęcenia za ojczyznę. Los padł na tego, który żadnej szarży nie miał, a tulił u boku swą starą maciejówkę z białym orłem szczerniałym od wilgoci. Zginął na polu walki, o czym świadczyła czaszka przedziurawiona kulą i złamana od strzału noga. Maciejówka wskazywała na to, że był to ochotnik, którego serce powołało na pole walki, by spełnił swój obowiązek wobec Ojczyzny.
Przeniesienie zwłok Nieznanego Żołnierza z Cmentarza Obrońców Lwowa do bazyliki archikatedralnej odbyło się dnia 30 X 1925 r. Dekoracja miasta wypadła wspaniale dzięki komisji artystyczno-dekoracyjnej, w której obok prezesa dra Czołowskiego, wieloletniego dyrektora Archiwum Miejskiego, byli artyści tej miary, jak Batowski, Rozwadowski, Harasimowicz, Filipowicz, Lichota i in.
Od 14-ej płyną nieprzebrane fale publiczności i młodzieży. Każda z kilkudziesięciu szkół stanęła na z góry wyznaczonym stanowisku we wzorowym ordynku, pod okiem wychowawców. O godz. 15-ej ks. infułat Zachowski w asyście kapelanów ks. mjra Bombasa i ks. mjra Blicha oraz licznego duchowieństwa odprawił modły, poczem 8 podoficerów odznaczonych krzyżem Virtuti Militari wzięło trumnę na ramiona i zniosło po stopniach tarasu kaplicy Obrońców Lwowa. Po obu stronach trumny kroczyli żołnierze z płonącymi pochodniami. Przed trumną stanęły delegacje szkół i duchowieństwo oraz żołnierz z krzyżem. Za trumną dwie matki: Bronisława Widtowa i Jadwiga Zarugiewiczowa, dwie wdowy po poległych Nieznanych: Maria Bilewiczowa i Franciszka Stysiowa, dwie sieroty: Grzegorz Strzelecki i Adam Gryglewski, potem wojewoda Garapich, gen. Malczewski, prezydent Neumann, prezydium Straży Mogił Poległych Bohaterów, generalicja, dowódcy pułków, przedstawiciele władz rządowych i miejskich oraz członkowie Komitetu Obywatelskiego. Gdy pochód stanął przed lawetą, na której złożono dostojne szczątki, odśpiewano specjalnie skomponowaną kantatę, kompania honorowa i szwadron kawalerii sprezentowały broń, orkiestra 40 pp odegrała hymn narodowy. Za bramą cmentarza przyłączyły się dwa honorowe oddziały piechoty i kawalerii przy dźwiękach orkiestry 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich. Następnie kondukt przeszedł przez udekorowane i oświetlone latarniami owiniętymi kirem ulice: Piekarską (przy której stałem jako uczeń Seminarium Nauczycielskiego, gdyż tam właśnie moja szkoła tworzyła szpaler…)
I tu WAŻNA UWAGA:
Oczywiście nie są to moje słowa! Miałem wtedy 4 lata. Od dawna szykowałem się, jak do skoku, do podania tej informacji i nie wiedziałem gdzie ją umieścić, żeby nie zniweczyć nastroju, nie popsuć toku narracji. Rzecz w tym, że większość informacji w tym rozdziale przepisuję – jak się to w lwowskiej budzie mówiło – “na drut” z broszury CMENTARZ OBROŃCÓW LWOWA” anonimowego autora. Wpadła mi ona w ręce w czasie stanu wojennego. Nie dziwota, że autor nie podpisał się. Ten odważny człowiek mógł za nią otrzymać kiedyś parę lat, a gdyby się w czasie cofnąć jeszcze dalej — i „czapę“. Ja moje „10 liet“ otrzymałem za mniej „szkodliwe“ prawdy o Lwowie. Dlatego też, mimo braku (czasem) ścisłej dokumentacji, można wierzyć każdemu słowu tego WSPANIAŁEGO CZŁOWIEKA o wielkim i wiernym sercu.
Proszę, panowie drukarze zostawcie tu w książce puste miejsce, by w razie ujawnienia się tego odważnego lwowiaka lub jego potomstwa, Czytelnik mógł sobie wielkimi literami wpisać Jego nazwisko.


A teraz dziękuję, przepraszam i wracam do przerwanej relacji. Przed katedrą i wewnątrz niej utrzymywali szpaler kadeci lwowscy. Bazylika zgotowała królewskie przyjęcie. Główny portal katedry przystroił się w monarszą purpurę, która z bielą gronostajów i bogatych złoceń tworzyła wspaniały baldachim. Katafalk ogrodzono płotem karabinów i szabel ułańskich, w czterech rogach spoczywały zbroje husarskie. Na bieli i purpurze złote emblematy rycerskie i złote wieńce z wawrzynów świadczyły o dostojeństwie tego, na cześć którego ustrojono podwoje świątyni. Po obu stronach katafalku straż honorową pełniło dwóch oficerów, podoficerów i szeregowców wyprężonych w postawie „na baczność“ nieruchomo jak posągi.
Ks. arcybiskup Twardowski w otoczeniu najwyższych dostojników Kościoła wyszedł na Jego spotkanie. Trumnę z lawety armatniej podjęli oficerowie, orkiestra odegrała hymn_narodowy, poczem trumnę wniesiono do wnętrza katedry. Pięć metrów wysoki i artystycznie podzielony na kodygnacje katafalk pokryty był cały spływającymi w bogatych fałdach na posadzkę świątyni draperiami amarantowego brokatu, środkową kondygnację w artystycznym układzie otaczał rząd karabinów z “bagnetami na broń”. Po rogach wyższej kondygnacji biało-czerwone bębny polskich brabantów (koronki) tworzyły rodzaj podstawy dla zbroi husarskich, przypominając naszą przeszłość rycerską. Z pomocą specjalnie skonstruowanej maszynerii dźwignięto ciężką trumnę na szczyt katafalku.
31 X Lwów odprowadził Bezimiennego Bohatera ze swych pobojowisk na dworzec kolejowy. Tłumy publiczności, pielgrzymki dostojników wojskowych i cywilnych, reprezentacji stowarzyszeń…
O godz. 9-ej arcybiskup Twardowski rozpoczął w asyście dostojników Kościoła i przy śpiewie chóru „Lutnia Macierz” mszę żałobną. Gen. Malczewski w imieniu armii Rzeczypospolitej złożył wieniec laurowy.
Żołnierz z krzyżem wystąpił na czoło pochodu, a duchowieństwo świeckie i klasztorne trzech obrzędów pod przewodnictwem arcybiskupów Twardowskiego i Teodorowicza rozpoczęło pochód. Gdy trumna ukazała się na ramionach ośmiu kawalerów Virtuti Militari przed wejściem do katedry, ozwał się z cytadeli lwowskiej wystrzał armatni, a na to hasło rozległ się uroczysty dźwięk dzwonów wszystkich kościołów lwowskich, zahuczały syreny parowozów kolejowych i fabryk lwowskich, całe miasto wstrzymało swe życie na dwie minuty. Potem pochód ruszył na plac Mariacki, gdzie ze stopni pomnika Mickiewicza pożegnali Bezimiennego Bohatera gen. Malczewski, prezydent Neumann; na zakończenie w imieniu rządu wojewoda Garapich wyrzekł m.in. te słowa:
„Sprawiedliwym losu zrządzeniem Iwowskiemu pobojowisku przypadł ten zaszczyt wielki w udziale, że ono daje narodowi polskiemu tego bohatera, który po wieczne czasy będzie symbolem szczytnego i ofiarnego spełnienia obowiązku wobec Ojczyzny. Lwów z żalem i dumą żegna Twe doczesne szczątki, Ty nasz wielki, a bezimienny. Z żalem, bo opuszcza go ten, który przed śmiercią swą dał raz jeszcze przed światem dowód słuszności dewizy tego grodu, że LEOPOLIS EST SEMPER FIDELIS, który miastu temu wywalczył order Virturi Militari. Lecz równocześnie Lwów z dumą myśli o tym, że w stolicy Państwa otoczone czcią całego narodu spoczną zwłoki jednego z naszych orląt, jednego z tych, którzy z dziećmi lwowskimi i kobietą – Polką wywalczyli połączenie tego grodu i całej tej krainy z Matką-Ojczyzną…”
Po przemówieniu chór „Echo“ odśpiewał „Rotę“. Kondukt ruszył przez wspaniale udekorowane ulice w kierunku dworca głównego.
Imponujący kondukt prowadził komendant miasta gen. Thullie na koniu, dalej fanfary 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich i szwadron tego pułku powiewający lasem biało-żółtych chorągiewek na lancach ułańskich. Ciężkim turkotem znaczyły swe przejście armaty 6 pułku artylerii ciężkiej, w dalszym ciągu orkiestra 40 pp. Za nią delegacje pułków z całej DOK VI ze sztandarami: Stanisławów 48 pp., Kołomyja 49 pp., Zborów 52 pp., Stryj 53 pp. i Tarnopol 54 pp. jak również ze sztandarami6 p. ułanów, 6 p. strzelców konnych, 9 pułku Ułanów Małopolskich z Trembowli i 22 Pułku Ułanów Podkarpackich z Brodów.

Z tym barwnym pochodem szli w szeregu Obrońcy Lwowa ze sztandarami, a potem las sztandarów cechów i korporacji. Orkiestra 10 pp.poprzedzała dwa rydwany z wieńcami. Żołnierz z krzyżem otwierał żałobny kondukt z lawetą ze zwłokami Nieznanego Żołnierza. Za zwłokami postępowała asysta: dwie matki, dwie wdowy, dwie sieroty i dwóch inwalidów , poczem przedstawiciele władz miejskich i wojewódzkich, generalicja, konsulowie obcych państw, senatorowie i posłowie, senaty wyższych uczelni, powstańcy 1863 r., rada miejska i delegacje: Związków Obrońców Lwowa, Oficerów Rezerwy, Inwalidów Wojennych, Legionistów, Czerwonego Krzyża, cechów i wreszcie orkiestra 26 pp. i kompania honorowa ze sztandarem.

W trakcie posuwania się konduktu śpiewały rozstawione chóry: Akademicki, Drukarzy Lwowskich, Chór Studencki, Chór Kolejarzy, “Echo”, “Bard”, “Harfa”, “Lutnia-Macierz”, Chór Techników i in.

Las chorągwi i sztandarów pochylił się, gdy trumnę znoszono z lawety.
Drzwi wagonu-kaplicy, którym wróciły do kraju zwłoki Sienkiewicza, pozostały otwarte, by wszyscy na trasie Lwów-Warszawa mogli czcić zwłoki Nieznanego Żołnierza ze Lwowa, leżące w trumnie na katafalku, pod wizerunkiem Matki Boskiej i w asyście warty honorowej.

Delegacja, która odwiozła zwłoki Nieznanego Żołnierza do Warszawy dania 1 XI 1925 r., składała się z 55 osób. Komendantem pociągu był generał brygady Walery Mariański.

Wszystkie stacje kolejowe, przez które przejeżdżano, witały pociąg odgłosem syren, jednostki wojskowe oddawały honory, grały orkiestry, składano wieńce w dwóch przeznaczonych na to wagonach, manifestowała ludność… wszędzie tłumy ludzi… Żółkiew, Rawa Ruska… Bełżec Ziemia Zamojska… Topolczyca… Zawada… Krasnystaw… w Rejowcu srebrny wieniec z liśćmi dębowymi od mieszkańców Ziemi Chełmskiej odwozi do Warszawy delegacja ze starostą chełmskim na czele… Na małej stacji kolejowej Trawniki (specjalnie tę nazwę podaję, gdyż może ktoś zna tę miejscowość lub kiedyś tam był lub będzie – jest to przypisek nieznanego mi niestety autora, którego cały czas cytuję z nielegalnie, myślę, że nakładem autora, wydanej broszury – J.M.) … Na małej stacji Trawniki (…) rozrzewniający obraz: wzdłuż toru oświetlonego rzęsiście pochodniami klęczała dziatwa szkolna…

Gdy przed wschodem słońca pociąg zbliżał się do Warszawy, na stacjach znowu dziatwa, pochodnie, wieńce, orkiestry. Droga Nieznanego Żołnierza ze Lwowa do Warszawy to naprawdę więcej niż królewski pochód tryumfalny.

O godz. 6-tej rano ks. generał Niewiarowski poświęcił trumnę na dworcu. 8-miu kawalerów krzyża Virtuti Militari wyniosło ją na barkach, składając na lawecie armatniej zaprzężonej w trzy pary koni.

U wrót katedry św. Jana przyjął zwłoki ks. biskup polowy Gal. Nabożeństwo żałobne odprawił o godz. 11-tej kardynał Kakowski w obecności prezydenta Rzeczpospolitej Stanisława Wojciechowskiego, premiera Władysława Grabskiego, marszałków Sejmu i Senatu, generałów: Sikorskiego, Hallera, Dreszera, Majewskiego, Żeligowskiego, Rozwadowskiego, Konarzewskiego, Osinowskiego, Suszyńskiego, Szagakowskiego, prezydenta Warszawy Pogorzelskiego, attache’s wojskowych Francji, Anglii, Belgii, Włoch, Stanów Zjednoczonych, Rumunii, Japonii, Finlandii, Czechosłowacji, Łotwy i Estonii.

Po nabożeństwie ks. prałat Szlagowski wygłosił przemówienie, które zakończył tymi oto słowy:

“Ojczyzno moja umiłowana, Matko pięknej miłości, dla Ciebie słodkie trudy wojenne, dla Ciebie niebezpieczeństwa, dla Ciebie rany choć bolą – nie bolą, dla Ciebie śmierć sama choć straszna – niestraszna. Gdy życie poświęcę Tobie w ofierze, nie Ty zostaniesz dłużniczką moją na ziemi, lecz ja dłużnikiem Twoim zejdę ze świata, bo jesteś ponad wszelkie ofiary, ponad wszelkie poświęcenia nasze. Ojczyzno miła, buduj się pracą pokoleń! Żyj potężna po wsze czasy – Amen.”

Pochyliły się sztandary, rozbrzmiały dzwony, uformował się pochód i ruszył w stronę placu Saskiego, gdzie dookoła pomnika ks. Józefa Poniatowskiego stało czterech żołnierzy w historycznych mundurach wojsk polskich z czasów Księstwa Warszawskiego.

Punktualnie o godz. 13-ej rozległ się wystrzał armatni wzywający stolicę, a za nią naród cały do jednaj minuty ciszy i skupienia…

Odkryły się głowy…

Zamarł ruch…

Nastała zupełna cisza… tylko w górze słychać było głuchy warkot krążących samolotów i łopot sztandarów poruszanych podmuchami wiatru.

Gdy ośmiu żołnierzy kawalerów Virtuti Militari składało wśród szpaleru sztandarów zwłoki do mauzoleum, zbliżył się minister spraw wojskowych genetał Władysław Sikorski i włożył do grobowca akt erekcyjny, stwierdzający tę czynność.

Delegaci lwowscy wysypali na trumnę ziemię przywiezioną ze Lwowa z Grobu Nieznanego Żołnierza.

Akt erekcyjny złożony w grobowcu Nieznanego Żołnierza brzmi jak następuje:

“Na wieczną chwałę imienia polskiego i dla bohaterstwa, które potrzebuje nazwiska, aby być najwyższej czci godnym. W siódmą rocznicę podjęcia walki o całość granic zmartwychwstałej Rzeczpospolitej i siódmego roku odzyskania przez naród polski niepodległości… Roku Pańskiego 1925 w Dniu Zadusznym 2 XI o godz. 13 naród i rząd Najjaśniejszej Rzeczpospolitej z Jej Prezydentem Stanisławem Wojciechowskim na czele przy udziale przedstawicieli izb ustawodawczych, duchowieństwa trzech wyznań, wojska, władz państwowych i samorządowych, stowarzyszeń społecznych i licznych tłumów narodu złożył w grobowcu na Placu Saskim w stołecznym mieście Warszawie wzniesionym, wydobyte ze wskazanego losem pobojowiska lwowskiego zwłoki żołnierza polskiego, który poległ za ojczyznę. Składając w ten sposób wspólny hołd tysiącom bohaterów, którzy w ciągu 139 letniej walki o wolność legli na polu chwały za sprawę narodu. W tymże grobowcu, będącym dziełem artysty rzeźbiarza Ostrowskiego, spoczęło 14 urn zawierających ziemię z pobojowisk polskich. Chwilę złożenia zwłok żołnierza polskiego do grobowca uczciła cała Polska uroczystym milczeniem trwającym jedna minutę.”

Grób Nieznanego Żołnierza to najpiękniejszy pomnik narodu polskiego, pomnik zwycięskiej walki o wolność i niepodległość narodu. Pomnik, o którego genezie 95% jego obywateli nie ma pojęcia.

* * *

To jest ostatnie zdanie anonimowego autora broszury “Cmentarz Obrońców Lwowa”.

A teraz posłuchaj, nie znany mi odważny Człowieku, który to napisałeś. Jeśli żyjesz i jeśli spotkamy się, zrobię Ci po lwowsku sztemp okrutny, pocałuję Cię w rękę tak, jak kiedyś całowałem Mamę i Tatę.

Żebyś natomiast nie myślał, dzielny lwowiaku, że w swojej walce o prawdę lwowską byłeś osamotniony, posłuchaj proszę, piosenki o ziemi naszej. Napisałem ją po ostatnim powrocie ze Lwowa Spotkałem tam kolegę z… waham się, czy powiedzieć… ale tyle lat minęło; spotkałem kolegę z gimnazjum, ale nie z mojego roku. Nosi inne nazwisko. Pod swoim by nie żył. Uszanowałem. Zrozumiałem. On wie, Oni wiedzą dokładnie kto i kiedy nosi świeże kwiaty wszędzie tam, gdzie być powinny.

Spotkałem drugiego; położył palec na ustach jak dziecko bawiące się w chowanego. Już byłem zahartowany, ]]. Jeszcze jeden taki tam jest. A nazwiska ani imienia wymienić nie mogę.

Aż dziw, że mój zawał nastąpił tak późno.

Piosenkę napisałem, gdy pierwszy z tych trzech przyniósł – na moją prośbę – trzy woreczki z ziemią; jeden z miejsca, skąd ekshumowano Nieznanego Żołnierza, drugi sprzed Panteonu opatrzonego napisem MORTUI SUNT UT LIBERI VIVAMUS (Umarli abyśmy mogli żyć wolni), trzeci woreczek z ziemią spod Pomnika Chwały. Szyła je własnoręcznie i malowała na nich cuda lwowska pani…

MOJA ZIEMIA

Mam w domu ziemię z grobu, w którym nikt nie leży.

Było w nim Orlę – żołnierz wśród Orląt żołnierzy,

Wśród dzieci, co chwyciły – gdy Kraj był w potrzebie –

Za karabin czasami nie mniejszy od siebie.

I bronili miasto, by wszyscy wiedzieli,

Że Miasto – bohater jest “Semper Fidelis”…

Wierzył, że jak odejdzie, to inny wróci,

Bo uczono go w szkole, że ziemi “nie rzucim!”

“nie rzucim!”

“nie rzucim”.

Pamiętać! Pamiętać! Pamiętać!

Wierzył, że gdy w tej spocznie krwią obmytej ziemi

Zawołają żyjący” “póki my żyjemy!”

A gdy w Polsce szukano pośród tych, co strzegą

Do “krwi ostatniej kropli”, los wskazał na niego

I powieźli go do miasta, w którym się wykrwawił

Uroczyście, przez całą Polskę do Warszawy.

Zaorane jest miejsce, gdzie poprzednio leżał.

Dziś grób jego to Grób Nieznanego Żołnierza

Żołnierza

Żołnierza

Pamiętać! Pamiętać! Pamiętać!

Dziś wieńce składają ku Jego pamięci

Wszechmożni tego świata: króle, prezydenci,

Głowy państw i kościołów, zacni luminarze,

Monarchowie, a także pierwsi sekretarze,

Lecz kładą te wieńce, gdy czoła schylają

Przed Nim, czy o tym wiedzą? I czy pamiętają,

Że ten żołnierz Nieznany wierności dochował

Bowiem zginął za wolność swego miasta – Lwowa

Lwowa

Lwowa

Pamiętać! Pamiętać! Pamiętać!