Epitafium Alfreda Tomaszewskiego dla Zofii Hurko

EPITAFJUM ZOFJI HURKO
TO JUŻ LEGENDA. ZOFJA HURKO ODESZŁA NA DRUGĄ
STRONĘ TĘCZY. ŻEGNANA PRZED OŁTARZEM
FARY BRZEŻAŃSKIEJ, KTÓRĄ PODNIOSŁA Z RUIN
I PROFANACJI. NA WIEKI ZAPISANA W ANNAŁACH
HISTORJI KOSCIOŁA W BRZEŻANACH I WE WDZIĘCZNEJ
PAMIĘCI TYCH, KTÓRYM BLISKIE NASZE KRESOWE
DZIEDZICTWO. BYŁA ŚWIADKIEM ZRUJNOWANIA
I ZBEZCZESZCZENIA NASZEGO KOŚCIOŁA.
JEJ SERCE KRWAWIŁO. GDY PRZECHODZIŁA
OBOK ZDEWASTOWANEJ ŚWIĄTYNI.
WZNOSIŁA MODŁY DO STWÓRCY O JEJ ODRODZENIE
BÓG JĄ WYSŁUCHAŁ.
TO ONA NATCHNIONA ŁASKĄ BOŻĄ
SŁAŁA PISMA DO WŁADZ UKRAINY O ZWROT
ŚWIĄTYNI PRAWOWITYM WŁAŚCICIELOM.
JEJ MODLITWY I MARZENIA SPEŁNIONE.
FARA WŁASNOŚCIĄ WIERNYCH.
BYŁA ORĘDOWNICZKĄ ODBUDOWY KOŚCIOŁA.
TOWARZYSZYŁA W TRUDZIE KOLEJNYCH
PROBOSZCZÓW. WSPIERAŁA ICH.
BYŁA PRZYSTANIĄ DLA BRZEŻAŃCZYKÓW
I GOŚCI ODWIEDZAJĄCYCH BRZEŻANY.
WITAŁA KAŻDEGO SERDECZNIE NIE SKĄPIĄC
ZAPROSZENIA DO STOŁU. NIE PRZELEWAŁO
JEJ SIĘ. BYŁA UBOGĄ PROSTĄ KOBIETĄ.
W SWEJ PROSTOCIE UŚWIĘCONĄ.
FARA BRZEŻANSKA JEJ ŚWIĘTOŚCIĄ.
NASZ BÓL I NASZA TRAGEDIA UTRATĄ NASZEGO
DZIEDZICTWA PRZEPEŁNIAŁY JEJ
SERCE SKOŁATANE ŻYCIOWYMI TRUDAMI.
BYŁA MĄDRĄ I WRAŻLIWĄ POSTACIĄ.
TRWAŁA W BRZEŻANACH NA POSTERUNKU
PILNUJĄC I UCZESTNICZĄC W ODBUDOWIE FARY.
BYŁA Z NAMI.
POD DŹWIĘK ROZPACZY MSZALNYCH
DZWONÓW ŻEGNANO ZOFJĘ HURKO.
JEJ ZIEMSKIE PRZEBYWANIE DOBIEGŁO KRESU.
POZOSTAŁA PAMIĘĆ.
WDZIĘCZNA PAMIĘĆ.
POZOSTANIE NA WIEKI W SWOIM KOŚCIELE
UPAMIĘTNIONA STOSOWNĄ TABLICĄ
Z DZIĘKCZYNNYMI SŁOWAMI.
A NA GROBIE UFUNDUJMY JEJ PŁYTĘ,
PODOBNĄ JAK U MARJI RYDZ,
Z NAPISEM:
„FARA BRZEŻAŃSKA JEJ ŚWIĘTOŚCIĄ”.

XVI DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU

v:* {behavior:url(#default#VML);}
o:* {behavior:url(#default#VML);}
w:* {behavior:url(#default#VML);}
.shape {behavior:url(#default#VML);}

Normal
0
21

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-parent:””;
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin:0cm;
mso-para-margin-bottom:.0001pt;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:10.0pt;
font-family:”Times New Roman”;}

Zarząd Poznańskiego Oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich  serdecznie zaprasza na XVI DNI LWOWA I KRESÓW W POZNANIU.

Dni Lwowa i Kresów poświęcone będą m.in. 70 rocznicy ludobójstwa ludności polskiej na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich.

Zapraszamy do udziału w poszczególnych punktach programu:

Wystawa w hallu Urzędu Wojewódzkiego powstała na podstawie zebranych materiałów przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów we Wrocławiu. Jej celem jest ocalenie od zapomnienia prawdy o rozmiarach popełnionych zbrodni ludobójstwa przez OUN-UPA i stosowanych okrutnych metod eksterminacji ludności polskiej, tylko dla tego, ze byli Polakami. Otwarcie wystawy nastąpi 13.09. o godz. 15.00 w hallu Urzędu Wojewódzkiego – al. Niepodległości 16/18. Wystawa czynna będzie do 27.09.2013 r. w godz. 8.00-16.00.

W tegorocznych Dniach Lwowa i Kresów po raz pierwszy gościć będziemy w SALONIE LWOWSKIM. Gościem uświetniającym spotkanie będzie Wojciech Habela, aktor i pieśniarz z Krakowa, który już kilkakrotnie występował na naszych uroczystościach. Salon Lwowski mieścić się będzie w Domu Polonii na Starym Rynku 51 w Poznaniu. Zapraszać będziemy znamienitych gości: artystów, ludzi nauki, Kresowiaków, którzy dzielić się będą swoją wiedzą, doświadczeniami, wspomnieniami i uświetniać będą spotkania muzyką, poezją itp. Z uwagi na niewielkie pomieszczenie, które może pomieścić ok. 30 osób, udział w spotkaniach należy rezerwować podczas dyżurów naszego Oddziału w CK Zamek ul. Św. Marcin 80/82 p. 336. O poszczególnych terminach i tematach oraz zaproszonych gościach informować będziemy na bieżąco na naszej stronie internetowej.

W niedzielę 15.09. w restauracji Meridian na Sołaczu ul. Litewska 22, o godz. 18.00 wystąpi także nasz gość z Krakowa, Wojciech Habela. Podczas spotkania będzie można nabyć także wydawnictwa kresowe: Biuletyn, Kurier Galicyjski, książki itp.

16.09. – w poniedziałek o godz. 16.00, w Wyższej Szkole Bankowej przy ul. Powstańców Wielkopolskich 2 w bud. BR w auli, nastąpi uroczysta inauguracja XVI Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu, na której wręczona zostanie statuetka lwa „Semper  Fidelis” Ewie i Władysławowi Siemaszko, wielce zasłużonym w bezkompromisowym dążeniu do prawdy o zbrodni ludobójstwa dokonanej na ludności polskiej w czasie II wojny światowej na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich. Ewa Siemaszko wygłosi odczyt: „Wołyń 43 – traumatyczna pamięć”.

17.09. to rocznica napaści Rosji Sowieckiej na Polskę. Tego dnia wraz z organizatorem – Wojewodą Wielkopolskim oraz wielu organizacjami uczestniczyć będziemy we mszy św. u o.o. Franciszkanów na wzgórzu Przemysła w Poznaniu i w przemarszu ulicami Poznania pod Pomnik Ofiar Katynia i Sybiru, gdzie złożone zostaną wieńce I kwiaty.

Po tych uroczystościach Poznański Oddział TML i KPW zaprasza na koncert muzyki klasycznej „Poznań – Kresom” o godz. 19.30 do Auli Nova ul. Św. Marcin 87. Wykonawcami będą pedagodzy oraz studenci Akademii Muzycznej im. I. J. Paderewskiego w Poznaniu. Wstęp wolny.

Zapraszamy do wzięcia udziału w uroczystościach XVI Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu. A oto szczegółowy program:

PROGRAM UROCZYSTOŚCI:

13.09.2013 r. piątek

godz. 1500 Otwarcie wystawy „OUN-UPA”:  Ludobójstwo i potępienie.  Polska – Ukraina: współpraca i Partnerstwo.

Wystawa czynna do 27.09.2013 r. w godz. 800-1600

Hall Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego

al. Niepodległości 16/18

14.09.2013 r. sobota

godz. 1700    – W Salonie Lwowskim – spotkanie z Wojciechem Habelą z Krakowa

Obowiązuje rezerwacja miejsc w p. 336 w CK Zamek – środy godz. 16.00-17.00

Dom Polonii – Stary Rynek 51

15.09.2013 r. niedziela

godz. 1800      – Koncert Wojciecha Habeli

Restauracja Meridian – Park Sołacki ul. Litewska 22

16.09.2013 r.  poniedziałek

godz. 1600    – Inauguracja XVI Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu – Wręczenie statuetki Lwa „Semper  Fidelis” Ewie i Władysławowi Siemaszko

 Prelekcja E. Siemaszko: „Wołyń 43 – traumatyczna pamięć”

Wyższa Szkoła Bankowa ul. Powstańców Wlkp. 2 a

bud. BR – aula

17.09.2013 r. wtorek

godz. 1600      – Uroczystości związane z rocznicą 17 września 1939 r.:

                          – Msza św. u o.o. Franciszkanów

Wzgórze Przemysła

                           Marsz Pamięci ulicami Poznania pod Pomnik Katyński

godz. 1930        – Koncert muzyki klasycznej „Poznań-Kresom” w wykonaniu pedagogów i studentów Akademii Muzycznej im. I.J. Paderewskiego w Poznaniu

Wstęp wolny

Aula Nova ul. Św. Marcin 87

Mecenat

Projekt współfinansowany ze środków Urzędu Miasta Poznania i Samorządu Województwa Wielkopolskiego

clip_image003

clip_image002

WIELKOPOLSKI URZĄD WOJEWÓDZKI

 

 Patronat medialny

clip_image006clip_image007 clip_image008

 

clip_image011

clip_image009clip_image010

 

Sponsorzy

clip_image004clip_image005

ZMARŁA ZOFIA HURKO

Z żalem informujemy, że 10 sierpnia br. zmarła Zofia Hurko, osobowość niezwykła, dzielna, pracowita, wielkiej pogody ducha.
Zofia Bernarda Hurko z d. Oślizło urodziła się 18 maja 1923 r. w Inowrocławiu. Tam spędziła lata dziecinne i młodość.

Na Ukrainę trafiła wraz z rodziną męża w 1946 r., w czasie przesiedlenia, ponieważ rodzina męża była ukraińska. Zawsze tęskniła za Polską i żałowała, że wówczas opuściła kraj. Ale była człowiekiem wiary i dla swojej rodziny cierpliwie przeżywała  długie lata ofiar i wyrzeczeń.

Była człowiekiem czynu. Przez wiele lat walczyła o odzyskanie kościoła p.w. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Brzeżanach, który w latach komunizmu zamieniono na salę gimnastyczną, a później pomagała w różnoraki sposób w jego odbudowie.

Wiele działała na rzecz Polaków zamieszkałych w Brzeżanach. Była ostoją polskości na tym terenie. Była Polką, która odważnie broniła polskości i dbała o jej zachowanie, niosła pomoc bliskim.

To za Jej pośrednictwem nasze akcje charytatywne trafiały do Polaków brzeżańskich. Była niezwykle gościnna i zawsze u Niej można było zatrzymać się, odpocząć przy smakołykach, które zaraz trafiały na stół.

11 sierpnia br. w kościele parafialnym p.w. Św. Ap. Piotra i Pawła ks. proboszcz Andrzej Reminiec  odprawił  mszę św. żałobną w Jej intencji. Oddając cześć Zmarłej, dziękował za długie lata zaangażowania w sprawy kościoła, za ofiarną pracę, która miała na celu przywrócenie świątyni  piękna i byłej świetności.

Hanna Dobias-Telesińska

WSPOMNIENIA WOJENNE Z HUCULSZCZYZNY I POKUCIA

            14 sierpnia b.r. w siedzibie poznańskiego Oddziału TML i KPW odbyło się bardzo wzruszające i interesujące spotkanie z Jerzym Morozem, który opowiedział zebranym o losach jego rodziny w czasie wojny.

            Urodził się 6 stycznia 1936 r., a więc w chwili wybuchu II wojny światowej był małym dzieckiem, które jeszcze niewiele rozumiało. Jednakże późniejsze przeżycia były tak drastyczne, że utkwiły w pamięci małego chłopca na zawsze.

            Rodzice: matka Irena z d. Koske, pochodziła z niemieckiej rodziny, gdyż babcia Antonina z Limanowskich wyszła za mąż za Niemca. Ojciec Jerzego był nauczycielem, a  jego ojciec leśniczym. Po ślubie młodzi zamieszkali w Brzuchowicach, gdzie urodził się Jerzy.

            Po wybuchu wojny, ojciec żonę i syna odwiózł do dziadków do Pistynia, a sam poszedł walczyć jako ułan. Jego dzieje wojenne były skomplikowane. Po rozbiciu wojska przedostał się do Rumunii, skąd po internowaniu okrężnymi drogami przeszedł do Francji. Stamtąd na łodziach wraz z innymi żołnierzami przepłynęli do Szkocji. W Wojsku Polskim na Zachodzie walczył na wielu frontach, m.in. pod Monte Casino. Po wojnie nie mógł wrócić do Polski, z synem spotkał się dopiero po trzydziestu latach.

            Dzieje rodziny były dramatyczne. Ponieważ dziadek cieszył się wielkim szacunkiem wśród sąsiadów różnych narodowości, dlatego uprzedzono rodzinę, że matka i syn będą aresztowani ze względu na pozycję ojca-oficera. Ukrywali się przed sowietami w innej wsi, gdzie na strychu przebywali ok. 1,5 miesiąca. Gdy sytuacja się uspokoiła powrócili do Pistynia.

            W 1941 r. przyszli Niemcy. W tym okresie mały Jurek zaczął chodzić do szkoły. I tym razem historia się powtórzyła: uprzedzeni znowu uciekli, tym razem przed Niemcami. Ukrywali się 3 miesiące. I znowu powrócili. Ale nie było spokojnie. W wojsku niemieckim służyli nacjonaliści węgierscy, którzy mordowali Polaków. Cudem udało się przeżyć Jurkowi i jego matce. Inny Węgier ocalił babcię, która przebywała w innym domu.

            Pistyń wyzwoliły wojska sowieckie. Znowu otworzono szkołę, do której uczęszczał Jerzy Moroz. W tym czasie nocami nasilały się napady nacjonalistów ukraińskich. Musieli uciekać. Na krótko ukryła ich rodzina Ukraińców, później przez rzekę uciekli do lasu. Do Kołomyi przewiózł ich Hucuł, który dał im stroje huculskie do przebrania. Po drodze napadli ich Ukraińcy, ale obronili ich żołnierze rosyjscy.

            W Kołomyi Jurek znowu zaczął chodzić do szkoły.

W 1944 r. uciekł ze szkoły, gdyż Rosjanie przyszli po uczących się chłopców. Był w szoku, trafił do krewnych, gdzie rodzina go odnalazła.

            15 stycznia 1945 r. w bydlęcych wagonach zostali wywiezieni do Polski. Sowieci uważali, że Polska jest dopiero od Wisły. Na miejsce osiedlenia wybrali Szamotuły, gdyż na Kresach uważano, że Wielkopolska jest najbardziej gospodarnym regionem Polski. Do Szamotuł przybyli 15 kwietnia 1945 r., a więc ich podróż trwała równo trzy miesiące.

           Spotkanie było wzruszające. Zadawano pytania, Jerzy Moroz pokazywał pamiątki rodzinne, m.in. identyfikator żołnierski ojca, krzyżyk, fotografie, obrazy i książki. Zebrani z zainteresowaniem słuchali i oglądali te cenne przedmioty.

Statuetka Lwa „Semper Fidelis” dla Ewy i Władysława Siemaszko

            Tegorocznymi laureatami honorowego odznaczenia „SEMPER FIDELIS” decyzją kapituły zostali: Ewa i Władysław Siemaszko. Ich bezkompromisowe dążenie do ukazania prawdy o tragedii na Wołyniu zasługuje na uznanie i wielki szacunek. Wręczenie statuetki Lwa „Semper Fidelis” jest tego wyrazem.

            Ewa Siemaszko urodziła się 27 X 1947 r. w Bielsku-Białej. Jest córką Władysława. Ukończyła Wydział Technologii Rolno-Spożywczej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i Podyplomowe Studium Pedagogiczne. W latach 1970-1973 pracowała jako asystentka w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Katowicach. Pracowała także w pozaszkolnej oświacie żywieniowej jako nauczycielka.

            Od 1990 r. rozpoczęła zbieranie oraz zajęła się opracowywaniem dokumentów dotyczących losów ludności polskiej zamieszkałej na Wołyniu w okresie II wojny światowej. Organizowała i była współautorką wystaw: „Zbrodnie NKWD na Kresach Wschodnich II RP: czerwiec-lipiec 1941″ w Muzeum Niepodległości w Warszawie w 1992 r. i „Wołyń naszych przodków” w październiku 2002 r. w Domu Polonii w Warszawie.

            Od 2002 r. z Jarosławem Kosiatym, prowadzi serwis internetowy „Wołyń naszych przodków”, na którym udostępnionych jest ponad pół tysiąca starych fotografii, wspomnień i innych dokumentów, obrazujących życie Polaków na kresowym Wołyniu. Współpracuje z Towarzystwem Miłośników Wołynia i Polesia, Stowarzyszeniem Wspólnota Polska oraz z IPN.

           Władysław Siemaszko, pseudonim „Wir”, ojciec Ewy, urodził się 8 VI 1919 r. w Kurytybie jest prawnikiem, działaczem kresowym, badaczem tragedii polskiej ludności na Wołyniu w okresie II wojny światowej. Jest synem polskiego dyplomaty. W latach 1924-1944 mieszkał na Wołyniu. W 1940 r. został skazany przez sąd sowiecki na karę śmierci, później zamienioną na 10 lat łagru. Został osadzony w więzieniu w Łucku do czerwca 1941 r., gdzie uniknął masowej egzekucji przeprowadzonej przez NKWD. W latach 1942-1944 walczył w szeregach AK jako oficer 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty. W 1945 r. został ponownie aresztowany przez władze radzieckie. Przekazany polskim władzom komunistycznym przebywał w więzieniu do 1948 r.

            Po wojnie ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Do chwili przejścia na emeryturę pracował jako radca prawny.

            W 1984 r., po opublikowaniu w czasopiśmie „Nurt” artykułu Jerzego Tomaszewsiego, oskarżającego Armię Krajową o mordowanie ukraińskich cywilów, środowisko kombatanckie żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji AK przystąpiło do zbierania relacji świadków na temat wydarzeń z lat 1943-1944. Efektem były publikacje Władysława Siemaszko oraz jego córki Ewy dotyczące zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu.

       Władysław Siemaszko osobiście organizował pomoc materialną dla Polaków zamieszkujących Wołyń.

            Ewa i Władysław Siemaszko opublikowali wiele pozycji dotyczących martyrologii Polaków na Wołyniu w latach II wojny światowej. Do najważniejszych należą: „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945″, „Terror ukraiński i zbrodnie przeciwko ludzkości dokonane przez OUN-UPA na ludności polskiej na Wołyniu w latach 1939-1945”, „Wołyń naszych przodków. Śladami życia – czas zagłady. Album z okazji 60. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia”, „Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich dokonane na ludności polskiej na Wołyniu 1939-1945″, Władysław Siemaszko napisał wraz z J. Turowskim.

            Za swą działalność Ewa i Władysław Siemaszko otrzymali wiele nagród i odznaczeń:

za monografię „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945″ w 2002 r. zostali uhonorowani Nagrodą Literacką im. Józefa Mackiewicza., 14 września 2010 r. Medalem Pro Memoria, w 2011 r. otrzymali nagrodę Kustosza Pamięci Narodowej. Ewa Siemaszko została uhonorowana Medalem Polonia Mater Nostra Est w 2002 r., a Władysław Siemaszko za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczpospolitej Polskiej otrzymał w 2007 r. Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski.

Statuetka Lwa „Semper Fidelis” laureatom zostanie wręczona podczas XVI Dni Lwowa i Kresów w Poznaniu.

Hanna Dobias-Telesińska

Zaproszenie do Chludowa

Komitet obchodu pamięci Romana Dmowskiego zaprasza na uroczystość, która odbędzie się 10 sierpnia 2013 r. w Domu Misyjnym Księży Werbistów ul. Kościelna 15 w Chludowie

Program:

10.00 – indywidualne powitanie gości

11.00 – uroczysta msza św.

12.30 – złożenie kwiatów pod pomnikiem R. Dmowskiego

13.00 – przemówienia

15.30 – spotkanie przy kawie, zwiedzanie muzeum etnograficznego i spacer po zabytkowym parku.

 

Dojazd autobusem 905

WYCIECZKA NA KRESY

Z okazji 25. lecia naszego Oddziału planowana jest wycieczka na Kresy.

Termin: 30.05. – 04.06.2014 r.

 

Ramowy program wycieczki:

 

1. DZIEŃ

Ok. 400 Poznań – spotkanie uczestników i wyjazd na trasę wycieczki. Przejazd w kierunku przejścia granicznego Hrebenne – Rawa Ruska, obiad na trasie przejazdu. Przekroczenie granicy, przejazd do Lwowa. Zakwaterowanie w hotelu, nocleg.

 

2. DZIEŃ

Śniadanie. Wykwaterowanie. Wyjazd na trasę zwiedzania: Olesko – zamek Daniłowiczów i Sobieskich, pomnik armii konnej S. Budionnego. Podhorce – pałac-forteca Koniecpolskich i Rzewuskich, kościół św. Józefa, dawna karczma. Poczajów – zespół budynków Ławry Poczajowskiej – prawosławne sanktuarium z Cudowną Ikoną i podziemnymi świątyniami. Krzemieniec – wejście na Górę Królowej Bony – obejrzenie ruin zamku i panoramy miasta, zespół zabudowań d. Liceum Krzemienieckiego z kościołem, Dwaj Bracia. Zakwaterowanie w hotelu w Poczajowie. Obiadokolacja, nocleg.

 

3. DZIEŃ

Śniadanie. Wykwaterowanie. Wyjazd na trasę zwiedzania: Wiśniowiec – zamek Wiśniowieckich, park krajobrazowy. Zbaraż – zamek i zespół klasztorny bernardynów. Skałat – pozostałości zamku XVII w. Husiatyn – cerkiew św. Onufrego z XVI w., synagoga, klasztor bernardynów. Skała Podolska – ruiny zamku Lanckorońskich z XVI w. Przyjazd do Kamieńca Podolskiego, obiadokolacja. Zakwaterowanie, nocleg.

4. DZIEŃ

Śniadanie. Zwiedzanie Kamieńca Podolskiego – zamek-twierdza, Brama Polska, ratusz na Rynku Polskim, katedra rzymskokatolicka śś. Piotra i Pawła, Studnia Ormiańska, zespół klasztorny dominikanów. Wyjazd na trasę: Chocim (zamek – twierdza) – Okopy Świętej Trójcy – widoki na doliny Dniestru i Zbrucza, Brama Kamieniecka, ruiny kamiennego kościoła Św. Trójcy. Bakota (dawne miasto zatopione w latach 60-tych, rozlewisko Dniestru), wykuty w skale XI-wieczny klasztor. Powrót do Kamieńca Podolskiego. Obiadokolacja, nocleg.

 

5. DZIEŃ

Ok. 700 Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do Lwowa. Spotkanie z przewodnikiem, spacer po Starym Mieście: Wały Gubernatorskie, Baszta Prochowa, pomnik Fedorowa, Arsenał Miejski, ul. Ruska, rynek: studnie, kamieniczki, ratusz, Plac Mariacki, pomnik A. Mickiewicza, Uniwersytet J. Kazimierza, dom Cztery Pory Roku, kamienice kupieckie. Zwiedzanie cerkwi Wołoskiej, katedry łacińskiej, kaplicy Boimów. Spacer zabytkowymi uliczkami Lwowa m.in. dzielnica ormiańska – zwiedzanie zespołu katedry ormiańskiej. Zwiedzanie budynku opery lwowskiej. Obiadokolacja. Przejazd do hotelu, zakwaterowanie, nocleg.

 

6. DZIEŃ

Śniadanie. Wykwaterowanie. Czas wolny na Starym Mieście do dyspozycji uczestników. Ok. 1230 obiad, wyjazd w drogę powrotną do Polski przez przejście graniczne Rawa Ruska – Hrebenne. Przyjazd do miejsc wsiadania w godzinach nocnych.

 

 

ŚWIADCZENIA:

– noclegi w hotelu 3* (pokoje 2 – 3-osobowe z łazienkami);

– wyżywienie zgodne z programem (5 x śniadanie, 2 x obiad, 4 x obiadokolacja);

– opiekę pilota;

– usługi przewodnika;

– bilety wstępu do zwiedzanych obiektów;

– opłaty graniczne i miejscowe;

– ubezpieczenie NNW, KL;

*autokar  z obsadą 2 kierowców    WC-BAR-DVD-KL

CENA:    1.390,- zł.    autokar na 44 osoby

UWAGI:

– pokój 1-os. za dopłatą +300 zł;

każdy z uczestników musi posiadać ważny paszport;

– program wycieczki jest ramowy, kolejność zwiedzania poszczególnych obiektów może ulec zmianie.

Chętni mogą zgłaszać się w dniach dyżurów do siedziby poznańskiego Oddziału TML i KPW.

ZMARŁA IRENA ZAPPE

4 lipca b.r. w wieku 94 lat, zmarła we Lwowie Irena Zappé, niezwykły człowiek, patriotka i wielka Polka. Przez kilkadziesiąt lat, wraz ze swą siostrą Jadwigą, była ostoją polskości, poświęcała wszystkie swe siły dzieciom i młodzieży z ubogich rodzin, dla których była niedoścignionym wzorem.

Irena urodziła się 5 kwietnia 1919 r. w Zaleszczykach, w województwie tarnopolskim. Pochodziła z wielodzietnej rodziny, w której matka była nauczycielką, a ojciec naczelnikiem stacji w Korościatynie, później pracował w dyrekcji kolei we Lwowie. Matka nie pracowała zawodowo, lecz zajmowała się wychowywaniem siedmiorga dzieci i prowadzeniem domu. Irena rozpoczęła edukację w szkole powszechnej w Stanisławowie. We Lwowie zamieszkała w 1935 r., gdzie po zdaniu matury w 1938 r. w gimnazjum ss. Urszulanek, rozpoczęła studia geologiczne na Wydziale Przyrodniczym Uniwersytetu Lwowskiego, które ukończyła w 1941 r. Jeszcze przed wojną pracowała jako opiekunka na koloniach dziecięcych.

We wrześniu 1939 r. jako harcerka brała czynny udział

 w akcjach obronnych miasta i w służbie sanitarnej w szpitalach lwowskich. W lipcu 1941 r. ukraińscy nacjonaliści zamordowali jej dwie siostry. Od 1942 r. część rodzeństwa, w tym Irena, zaangażowali się w działalność konspiracyjną w Armii Krajowej, nieco później w szeregi AK wstąpiła także Jadwiga. Irena w konspiracji pracowała jako kolporter prasy podziemnej. Gdy w 1944 r. Lwów ponownie zajęli sowieci, podjęła studia na Akademii Weterynarii we Lwowie. Za czasów niemieckich i sowieckich była także łączniczką AK. Podczas okupacji sowieckiej, wspólnie z siostrą Jadwigą, prowadziły działalność edukacyjną i religijną wśród polskiej młodzieży we Lwowie, otaczały pomocą osoby samotne i potrzebujące, w tym księży. Za swą działalność jej rodzina była represjonowana przez władze okupacyjne sowieckie i niemieckie. Jej najstarszą siostrę NKWD aresztowało i wywiozło w głąb Rosji. W czasie okupacji niemieckiej Irena Zappé pracowała u profesora Weigla w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami, później w fabryce leków na Wysokim Zamku.

Po wojnie Irena i Jadwiga wraz z rodzicami pozostały we Lwowie. Irena Zappé skończyła studia weterynaryjne i podjęła pracę jako asystentka na Uniwersytecie Lwowskim. Jej i siostry Jadwigi misją stała się praca z zaniedbanymi dziećmi i młodzieżą, głównie narodowości polskiej. Od 1952 r. w swoim mieszkaniu przy dawnej ulicy Potockiej dla polskich dzieci prowadziły tajne nauczanie religii, języka polskiego, historii i innych przedmiotów, tworzyły dla nich różnego rodzaju przedstawienia, organizowały jedzenie oraz odzież dla najbiedniejszych. Z siostrą Jadwigą wychowała kilka pokoleń dzieci i młodzieży. Stworzyły im oazę pełną ciepła i zrozumienia. Wszystkim wpajały zasady moralne i etyczne, a także zasady dobrego wychowania. Największą nagrodą dla niej były szczęśliwe losy wychowanków. Wielu z nich, to dziś świetnie wykształceni specjaliści, osoby o ukształtowanym kręgosłupie moralnym, wrażliwe na ludzką krzywdę. Za tę działalność były szykanowane przez KGB. W 1976 r. przeciw siostrom Zappé wszczęto postępowanie karne, w którym zamierzano wykorzystać dzieci. Te jednak nie zeznawały przeciw swoim wychowawczyniom. W 2011 r. uczestnicy akcji charytatywnej z Poznania odwiedzili siostry Zappé, którym wręczyli Złotą Odznakę TML i KPW.

Za swą działalność Irena i Jadwiga Zappé otrzymały Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski. W 2008 r. Instytut Pamięci Narodowej przyznał im tytuł Kustosza Pamięci Narodowej.

Pogrzeb Ireny Zappe odbył się w środę 17 lipca br. na cmentarzu Janowskim we Lwowie. Zgodnie z jej życzeniem spoczęła obok swojej matki.

WSPOMNIENIE OCALAŁEGO

           17 lipca 2013 r., w ramach obchodów 70 rocznicy ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, w naszej siedzibie odbyło się spotkanie, na którym Zygmunt Maławski podzielił się wspomnieniami ze swoich dramatycznych przeżyć wojennych. Ród Maławskich pochodzi spod Rydzyny skąd przenieśli się na Kresy. Do naszej siedziby przyszły także przedstawicielki Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej Krystyna Liminowicz, Małgorzata Jagielska i Danuta Kulmaczewska.

            Zebrani z uwagą wysłuchali jego relacji. Był zbyt mały, by rozumieć i pamiętać, ale to, co wie, zna z relacji rodziców i krewnych. Kolonia Wydymer należała do parafii Świętego Antoniego w Antonówce. W skład Kolonii, oprócz tej zasadniczej części, wchodziły też pobliskie osady/futory: Smolarka, Mak, Boryki, Smuga oraz gospodarstwa leżące przy drodze z Kopaczówki, Porody i Parośli. Zamieszkała była głównie przez Polaków.

            Zygmunt Maławski mówił o dramatach sąsiednich wsi, które wcześniej spotkało bestialstwo ukraińskich nacjonalistów. Codziennie widziano łuny na horyzoncie. Palono polskie wsie, mordowano ich mieszkańców. Wieś Wydymer, w której Zygmunt Maławski urodził się 7 maja 1943 r., była kilkakrotnie atakowana. Jednakże obrona była silna i Ukraińcy ustępowali. Zbudowano schron, w którym Polacy mogli się schować. Zwykle napaść następowała w nocy, w dzień był spokój. Przed wojną w ich wsi nie mieszkali Ukraińcy, przyjeżdżali tylko do pracy. Ataki były coraz częstsze i było oczywiste, że Polacy się nie obronią. Zygmunt Maławski wspominał Marcela Żabczyńskiego, stryja matki,

w jaki sposób zdobył ukraiński karabin maszynowy, ustawiony między konarami dębu, z którego rezun siał postrach. Marcel z karabinem, w którym były tylko dwa naboje, podczołgał się w zaroślach na odległość, z jakiej mógł dosięgnąć strzelca. Jednym wystrzałem powalił go na ziemię i zdobył karabin maszynowy. Ze strony ojca zginęły cztery rodziny. Krewni opowiadali, że do ich domu wieczorem przyszli upowcy. Początkowo kazali wyjąć z piwnicy zapasy żywności, potem rozkazali wszystkim położyć się na podłodze, powiązali im ręce z tyłu i zaczęli zabijać uderzeniem młotem w głowę. 12. letni chłopiec wepchnął swoją 8. letnią siostrę pod łóżko i sam także się tam ukrył. Zwisająca z łóżka kapa ich przykrywała. Obok została zamordowana ich matka. Jej krew dostała się pod łóżko i, gdy Ukrainiec zajrzał pod nie, zobaczył chłopca we krwi. Sądził, że nie żyje i odszedł. Wokół wszystko ucichło. Dzieci wyszły ze swej kryjówki, zobaczyły

pomordowanych, 1,5 roczne dziecko było bagnetem przybite do podłogi. Ukryli się na piecu, aż znalazł ich krewny, który przyjechał z innej wsi. Zwierzęta w oborach ryczały i kwiczały. Krewny zabrał ze sobą dzieci. Później przyjechali Niemcy i zrobili zdjęcia. Następnego dnia wieś została spalona.

            Gdy niebezpieczeństwo skutecznych ataków na polskie wsie było coraz większe, Niemcy mieszkańców wsi Wydymer wywieźli do odległej o 7 km Antonówki, a stamtąd do obozu pod Dreznem. Rodziny przeniesiono tak jak to robiono z ludźmi z Zamojszczyzny. Gestapo kobiety rozdzieliło z mężczyznami, starych ludzi od razu rozstrzelali, a dzieci odebrano matkom i po kolei zabijano kopniakami w głowę, odrzucając na stos ciał. Zygmunt był ranny w głowę, ale żył. Ówczesny uraz pozostawił trwały ślad: do dzisiaj nie słyszy na jedno ucho. Ze stosu kobiety uratowały sześcioro dzieci i umieściły je w piecu kuchennym, by nikt ich nie widział. Tam przez otwór były karmione przez te kobiety, które miały jeszcze pokarm. Najstarszy Włodziu miał przykazane, że gdyby któreś dziecko zapłakało podczas obecności Niemców, to ma je uciszyć nawet za cenę życia, by ocalić pozostałe dzieci.

Kobiety dozorowała kapo Ślązaczka, która, jak się później okazało, wiedziała o ukrytych dzieciach i sama uratowała szesnaścioro innych dzieci. Gdy przyszli Amerykanie więźniowie zostali uwolnieni. Odnaleźli się z ojcem. Amerykanie dali im żywność i odzież, pozwolili wracać do Polski. Po drodze Rosjanie zabrali odzież dziecięcą i nagiego Zygmunta matka musiała owinąć kocem. 

            W swoje strony na Wołyń nie mogli wracać. Dotarli do Kluczborka, gdzie przebywali jeden rok, a później zamieszkali w Zalesiu, gdzie pozostała rodzina się odszukała. W Lipnikach objęli puste gospodarstwo. W 1948 r. ojciec został aresztowany za przynależność do AK i zabrany wraz synem na posterunek. Przesłuchujący byli przekonani, że sześcioletnie dziecko powie prawdę o ukrytych zapasach zboża. Ale Zygmunt nic nie powiedział. Po aresztowaniu ojca, w jego sprawie interweniował brat Antoni, który był wówczas posłem niezależnym na Sejm. Ojca uwolnili, lecz zabrali gospodarstwo.

            Wśród zebranych wywiązała się dyskusja. Zadawano pytania, były różne wątpliwości. Obecny był jeszcze mieszkaniec Białogródki, z którego rodziny zginęły dwadzieścia dwie osoby. W ucieczce przed banderowcami pomógł im sąsiad Ukrainiec.  Na koniec pani prezes Bożena Łączkowska wręczyła Zygmuntowi Maławskiemu książkę o tematyce kresowej z podziękowaniem za interesujące wystąpienie.

Tekst: Hanna Dobias-Telesińska

Foto: Wanda Butowska