Zachęcamy do odwiedzenia dwóch stron z relacjami dot. naszej ostatniej Akcji Charytatywnej i wystawy :
https://www.facebook.com/zgoda.boryslaw
https://radiopoznan.fm/patronaty/lwowska-elegancja_-ulice-kawiarnie-salony-zatrzymane-w-kadrze
Zachęcamy do odwiedzenia dwóch stron z relacjami dot. naszej ostatniej Akcji Charytatywnej i wystawy :
https://www.facebook.com/zgoda.boryslaw
https://radiopoznan.fm/patronaty/lwowska-elegancja_-ulice-kawiarnie-salony-zatrzymane-w-kadrze
Poznański oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich zaprosił lwowian na swój jubileusz
Materiał Wojciecha Jankowskiego
fot. W. Jankowski
W trakcie uroczystości prezes Stanisław Łukasiewicz wręczył nagrody i dyplomy zasłużonym Polakom i organizacjom, z którymi współpracował przez trzy dekady. Wśród nagrodzonych znalazły się takie osoby jak Emila Chmielowa, prezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, Emil Legowicz, prezes Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej, Zbigniew Chrzanowski, dyrektor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie, czy Ryszard Vincenc, dyrektor polskiej Szkoły nr 10 pod wezwaniem Marii Magdaleny. Wśród nagrodzonych znalazł się również “Kurier Galicyjski”, polski dwutygodnik ze Lwowa.
Wydarzenie uświetnił warszawsko-lwowski kabaret “Czwarta rano”. Gościny poznańskim miłośnikom Lwowa użyczyła Szkoła nr 10. Jubileusz poznańskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich odbył się 7 maja.
Wojciech Jankowski/Kurier Galicyjski
Zaprawieni w bojach Powstania Wielkopolskiego żołnierze ruszyli na pomoc Kresom Wschodnim

co za historia
Zdawałoby się, że Poznań i Lwów ? dwa kresowe miasta międzywojennej Polski ? powinny być odległe także pod względem kulturowym. A jednak u zarania drugiej Rzeczypospolitej i w okresie międzywojennym mieliśmy ożywione kontakty. Niewiele dziś się o tym mówi, a przecież była to jedna z chwalebnych kart dziejów Wojsk Wielkopolskich. Poznań bronił Lwowa przed zajęciem ze strony Ukraińców, ze stolicy Kresów zaś przybyło znaczne grono profesorów, którzy nie tylko zasilili kadrę nowo utworzonego Uniwersytetu Poznańskiego, ale i czuli się nad Wartą dobrze. Z pewnością ważną rolę odgrywało też pokrewieństwo polityczne, jako że w Galicji Wschodniej, podobnie jak w Wielkopolsce, przewodziła endecja ? choć nieco inna programowo od tej w Poznańskiem. Zrodziły się solidarność i więzi między miastami położonymi na przeciwległych krańcach odradzającej się Polski.
Paderewski namawia
Informacja o walkach z Ukraińcami rozpoczętych we Lwowie 1 listopada 1918 roku zelektryzowała ziemie polskie. Poznańska prasa z niepokojem relacjonowała rozwój sytuacji zarówno w tym mieście, jak i w całej Małopolsce Wschodniej. Od pierwszych dni stycznia 1919 roku doniesienia ze Lwowa zamieszczano w niemal każdym numerze ?Dziennika Poznańskiego? i ?Kuriera Poznańskiego?. Warszawa nie była w stanie udzielić efektywnej pomocy Polakom walczącym we Lwowie, jedynie zorganizowano pierwszą odsiecz, dowodzoną przez gen. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. W tej sytuacji postanowiono zwrócić się o pomoc do Poznania, gdzie gen. Józef Dowbor-Muśnicki miał do dyspozycji wojsko tworzone z żołnierzy formacji powstańczych. Głównodowodzący Wojsk Wielkopolskich początkowo odnosił się do tych zamysłów bez przekonania, wykorzystując argument niewyjaśnionej sytuacji na froncie przeciwniemieckim. Ale już wcześniej, 22 stycznia 1919 r. do stolicy Małopolski Wschodniej wyruszył pierwszy transport z żywnością i materiałami sanitarnymi ? 58 wagonów eskortowanych przez członków poznańskiej Straży Ludowej. Do stolicy Małopolski Wschodniej udała się także delegacja Komitetu Pomocy dla Lwowa: p. Niegolewska, ks. dziekan Moyer, Mieczysław Korzeniowski, Helena i Kazimierz Brownswordowie, Zofia Zielewiczowa i p. Szymański. Po siedmiu dniach podróży transport ten, od Przemyśla eskortowany przez pociąg pancerny, został owacyjnie powitany we Lwowie. W połowie lutego 1919 roku, z chwilą zawarcia rozejmu w Trewirze, wiele wskazywało na to, że Armia Wielkopolska na razie przynajmniej będzie bezczynna. Potrzebny był dodatkowy impuls, który przekonałby gen. Muśnickiego. W roli pośrednika wystąpił Ignacy Jan Paderewski. Podczas pobytu w Poznaniu 8 marca 1919 roku premier przedstawił Komisariatowi Naczelnej Rady Ludowej oraz Dowództwu Głównemu Sił Zbrojnych w Byłym Zaborze Pruskim położenie wojskowe pod Lwowem. Ostatecznie gen. Muśnicki zgodził się na sformowanie oddziału ochotniczego, który wyjechałby pod Lwów.
Pochwalne uznanie
We wszystkich okręgach wojskowych regionu ogłoszono zaciąg ochotniczy. Wreszcie 9 marca 1919 roku ruszyła do Lwowa licząca 204 żołnierzy kompania, dowodzona przez podporuczników Jana Ciaciucha i Maksymiliana Soldenhoffa. Po uroczystym pożegnaniu na dworcu poznańskim Ochotnicza Kompania Poznańsko-Lwowska przez Warszawę i Przemyśl dostała się do Sądowej Wiszni, gdzie podporządkowano ją gen. Franciszkowi Aleksandrowiczowi. Zadaniem całej grupy było przerwanie pierścienia ukraińskiego w tym rejonie poprzez wyparcie oblegających z pozycji na północ, wschód i południe od Sądowej Wiszni. Już 16 marca kompania poznańczyków uderzyła na wieś Dołhomościska, a potem walczyła w rejonie Gródka Jagiellońskiego. Pod Mielnikiem kompania w silnym ogniu poniosła straty: 8 poległych; 21 żołnierzy było rannych, a 3 zaginionych. 19 marca dowódca i oficerowie kompanii odebrali gratulacje od generałów Iwaszkiewicza, Rozwadowskiego i Aleksandrowicza oraz ich szefów sztabów. 29 marca kompanię odesłano do Lwowa, gdzie nastąpiło jej owacyjne powitanie. Następnie aż do połowy lipca oddział uczestniczył w walkach toczonych w okolicach Lwowa, w składzie 1. Pułku Strzelców Lwowskich. 7 lipca gen. Wacław Iwaszkiewicz wydał kompanii ?Pochwalne uznanie?, podkreślając, że od pierwszych dni walk o Lwów oddział ten był ?wzorem i przykładem dla innych oddziałów swoją walecznością, dyscypliną. […] Nie otrzymałem ani jednej skargi na tę kompanię od ludności cywilnej, co przypisuje się wysokiemu poczuciu obywatelskiemu. […] Cześć wam, dzielni Synowie Wielkopolski!?. 29 lipca 1919 roku kompania została przydzielona do Grupy Wielkopolskiej, a 6 sierpnia wyjechała do Poznania. W walkach pod Lwowem poległo 11 żołnierzy, 58 odniosło rany, 7 zaś dostało się do niewoli ? straty więc wyniosły czwartą część stanu osobowego oddziału. Wszystkim oficerom i szeregowym kompanii ?Za dzielność i trudy poniesione w bojach o całość i niepodległość Rzeczypospolitej w czasie walk o obronę Lwowa od 12 marca do 1 lipca 1919 r.? Naczelna Komenda Wojsk Polskich we Lwowie nadała Krzyż Obrony Lwowa.
Żelazne zastępy
W Poznaniu postanowiono udzielić też większej pomocy, na razie siłami jednego pułku piechoty oraz czterech baterii dział ciężkich i lekkich. W dniach 12 i 13 marca 1919 roku pod Lwów, do dyspozycji gen. Iwaszkiewicza, wyjechała Grupa Wielkopolska dowodzona przez płk. Daniela Konarzewskiego. W jej skład wchodziły (oprócz dowództwa): 1. Pułk Strzelców Wielkopolskich, 1. Dywizjon 1. Pułku Artylerii Polowej (lekkiej) Wielkopolskiej, 1. Eskadra Lotnicza oraz pluton łączności ? łącznie około 5 oficerów oraz 3800 podoficerów i szeregowych. Grupa Konarzewskiego, równie uroczyście żegnana przez społeczeństwo i głównodowodzącego gen. J. Dowbora-Muśnickiego ze sztabem, trzema transportami wyruszyła do Sądowej Wiszni. Stąd, 17 marca 1919 roku Wielkopolanie wykonali udane natarcie w kierunku Lwowa. Oddziały Grupy Wielkopolskiej całkowicie potwierdziły nadzieje pokładane w niej przez Naczelne Dowództwo Wojsk Polskich w Warszawie. Generał Iwaszkiewicz w rozkazie z 19 marca podkreślił, iż ?żelazne zastępy Wielkopolan pod dowództwem płk. Konarzewskiego brawurowym atakiem […] wpłynęły na zwycięstwo?. Pochwalny rozkaz do podległych sobie oddziałów wydał także płk Konarzewski. Straty Grupy Wielkopolskiej od 18 do 19 marca wyniosły 17 zabitych, 178 rannych (w tym czterech oficerów) i 35 zaginionych. Zdobyto m.in. dwa działa i pięć ciężkich karabinów maszynowych. W marcu i kwietniu oddziały wielkopolskie przeszły do walk pozycyjnych, a w kolejnych walkach prowadzonych w kwietniu i maju 1919 roku żołnierze płk. Konarzewskiego znów zdobyli sobie uznanie dowództwa. Chorągiew z szarfą W tym samym czasie w kulminacyjną fazę weszły przygotowania do ochrony ich macierzystego regionu przed spodziewanym najazdem niemieckim. Z kolei sytuacja pod Lwowem wyjaśniła się na tyle, że wyjazd grupy Konarzewskiego do Wielkopolski nie mógł już zagrozić ponownym zajęciem stolicy Małopolski Wschodniej przez stronę ukraińską. Zatem 5 czerwca 1919 roku na lwowskim placu Cytadeli odbyła się uroczystość pożegnania oddziałów generała (od 1 czerwca) Konarzewskiego, zakończona defiladą przed władzami miejskimi i członkami misji koalicyjnej. 8 i 9 czerwca oddziały wielkopolskie dotarły do Poznania. W uznaniu zasług bojowych Naczelna Rada Ludowa nadała chorągwi 1. Pułku Strzelców Wielkopolskich szarfę o barwach narodowych z napisem ?Za Obronę Kresów Wschodnich?, a uczestniczące we lwowskiej ekspedycji samoloty i działa otrzymały dodatkowe emblematy: orły z metalu z tabliczkami o takim samym napisie. 14 czerwca gen. J. Haller skierował do głównodowodzącego Armii Wielkopolskiej oficjalne podziękowanie za postawę Grupy Wielkopolskiej podczas ofensywy majowej.
Powrót po Wersalu
Po zawarciu traktatu wersalskiego rozpoczął się kolejny okres walk Wielkopolan w Galicji Wschodniej. 25 czerwca 1919 r. Ententa wyraziła zgodę na wojskową okupację przez Polskę tych obszarów. Po uzyskaniu gwarancji dowództwa alianckiego wobec niemieckiego zagrożenia już między 22 i 26 czerwca do Małopolski Wschodniej ponownie skierowano grupę gen. Konarzewskiego, lecz w nieco innym składzie ? w sumie 89 oficerów, 4353 szeregowych, 1091 koni i 14 dział. Oddziały Konarzewskiego zostały skoncentrowane nad dolnym biegiem Zgniłej Lipy, skąd w nocy z 27 na 28 czerwca przeszły do zwycięskiego w skutkach natarcia, a 3 lipca i w dalszych walkach Grupa Wielkopolska wyparła Ukraińców za Seret. Ostatnim dniem polskiej ofensywy był 17 lipca 1919 roku. Grupa Konarzewskiego, przy wsparciu ognia pięciu baterii wielkopolskich, brawurowym atakiem zdobyła Husiatyń. Od 25 czerwca do 19 sierpnia w Galicji Wschodniej działała także 3. Wielkopolska Eskadra Lotnicza pod dowództwem podporucznika pilota Józefa Mańczaka. Więź dwóch kresowych miast polskich została utrwalona także na polach bitew.
Dziś w Poznaniu funkcjonuje oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich. Więź duchowa dwóch niegdyś miast kresowych Rzeczypospolitej nie została zerwana.
Marek Rezler


Szanowny Panie Prezesie,
w imieniu własnym i zarządu Centrum Kulturalno-Oświatowego Wspólnoty Polskiej w Strzałkowicach proszę o pomoc w zorganizowaniu prezentów dla 25 dzieci ze Strzałkowic, Dąbrówki i Starego Sambora. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wielokrotną pomoc charytatywną w poprzednich latach. Wiele relacji multimedialnych pojawiło się z tych wydarzeń w ubiegłym roku. Linki umieszczam poniżej.
http://kuriergalicyjski.com/?/5394-swiety-mikolaj-w-strzalk?
https://www.facebook.com/pg/mojestrzalkowice/photos/?tab=album&album_id=776656119139637
https://www.facebook.com/pg/mojestrzalkowice/photos/?tab=album&album_id=773969736074942
https://www.youtube.com/watch?v=6yBhT5kPRRI&feature=youtu.be
Akcja charytatywna “Serce dla Lwowa” którą organizuje Pan i TML i KPW pozostawia uśmiech na twarzy i radość w sercu u wielu Polaków na Kresach.
Z góry serdecznie dziękujemy.
Z wyrazami szacunku
Marian Gierczak
Dyrektor
Centrum Kulturalno-Oświatowe
Wspólnoty Polskiej w Strzałkowicach
Grupa Polaków z Piły oraz z Essen przybyła do Poznania 11 lipca, by uczestniczyć w rocznicy ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z OUN UPA na Polakach. Oto relacja z ich pobytu:
“W 72 rocznicę ludobójstwa dokonanego przez szowinistów Ukraińskich i ich popleczników na mieszkańcach południowych Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej Polskiej dzięki inicjatywie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich w Poznaniu odbył się szereg uroczystości oddających hołd pomordowanym naszym Rodakom. 11 lipca 2015 roku w kościele oo.Dominikanów braliśmy udział we Mszy św. w intencji pomordowanych przez bandy UPA. Po przejściu pod tablicę pamiątkową odsłoniętą w 70 rocznicę Ludobójstwa na Wołyniu gdzie złożono kwiaty, odmówiona została wspólna modlitwa w intencji spokoju dusz ofiar.
Po krótkiej rozmowie i wspólnym zdjęciu pamiątkowym z członkami Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich udaliśmy się do miejscowości Czerwonak p. Poznaniem gdzie na posesji Pana Maurycego Kowalskiego pod pomnikiem Gloria Orlikom Kresowych Stanic i tablicy poświęconej Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej oddając hołd uhonorowanym zapaliliśmy znicze. W miejscu tym dzień wcześniej odbyły się obchody związane z mijającą rocznicą, gdzie udział brały przedstawiciele władz gminy Czerwonak, Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, stowarzyszenia Huta Pieniacka, delegacji Ochotniczej Straży Pożarnej, Służby Więziennej, członków PIS oraz członków organizacji patriotycznych.”
Dariusz Butyrowski
15 maja b.r. Głos Wielkopolski poinformował o nadaniu tytułu “Zasłużony dla miasta Poznania”, m.in. naszemu Towarzystwu. Niżej prezentujemy wycinek prasowy.
Hanna Dobias-Telesińska

KURIER GALICYJSKI Nr 23-24 (195-196) 20 Grudnia 2013 – 16 Stycznia 2014
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI
Zbyt rzadko sprawiamy radość bliskim obdarowując ich choćby drobnymi upominkami. Jako dzieci szczególnie czekaliśmy na przybycie św.
Mikołaja, grudniowy święty obdarowywał dzieci prezentami. A przecieżnie tylko dzieci lubią dostawać prezenty. Każdemu, bez względu na wiek, przyjemnie jest, gdy się o nim pamięta. Od wielu lat o starszych lwowiakach pamięta Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich z Poznania ze Stanisławem Łukasiewiczem na czele. Dla osób potrzebujących przywozi paczki od świętego Mikołaja.
Są ludzie, którym przygotowywanie prezentów i obdarowywanie nimi innych sprawia ogromną przyjemność. Do takich osób należą nasi Przyjaciele z Poznania. Stanisław Łukasiewicz, poznańscy harcerze i członkowie Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich z Poznania jak zwykle na początku grudnia goszczą we Lwowie. Dla Stanisława Łukasiewicza i jego pomocników wyjazdy te stały się jednym z najważniejszych aspektów działalności. Na początku listopada rozpoczyna akcję “Paczka dla Lwowa”. Cała akcja przygotowywana jest już od lat i sposób jej organizacji sprawdził się wielokrotnie. Panu Stanisławowi udało się pozyskać sponsorów, którzy sprzyjają działalności Towarzystwa. Od początku listopada w kilku supermarketach Poznania młodzież szkolna i harcerze rozdają klientom ulotki z opisem całej akcji i wyszczególnionymi produktami, które są przeznaczone do paczek. Klienci robiąc własne zakupy kupują też rzeczy wpisane na liście i rzucają je do specjalnych koszy. Kolejny etap obejmuje organizację transportu – produkty i środkiczystości trzeba przewieźć, magazynować i wreszcie zapakować. Tym zajmują się harcerze. Następnie dochodzi organizacja transportu na Ukrainę, ładowanie i wyjazd. I tu dopiero zaczynają się kłopoty, bo tak po prostu tylu paczek (jest ich około 120 dla osób potrzebujących i przynajmniej drugie tyle dla instytucji, szkół, parafii itd.) przewieźć przez granicę nie można. Oddział TML w Poznaniu otacza swoją opieką mieszkańców Lwowa oraz mieszkańców kilku miejscowości w okolicach – Przemyślanach, Rohatynie i Brzeżanach. Panu Stanisławowi, jak zawsze, udało się pokonać wszystkie trudności i dotrzeć do Lwowa. Przybył tu z grupą harcerzy i członków TML. W ciągu kilku dni roznoszą paczki pod wskazane adresy, wypełniając zadanie świętego Mikołaja. Dla młodzieży jest to możliwość zobaczenie Lwowa i poznania życia Polaków we Lwowie. W tym roku trafili na okres szczególny – we Lwowie trwają manifestacje proeuropejskie, więc na własne oczy mogli zobaczyć protesty mieszkańców Lwowa przeciwko polityce rządu ukraińskiego. Świat bez świętego Mikołaja byłby smutny, również dla tych starszych osób, które czekają na coroczną wizytę harcerzy z Poznania i w taki sposób mają bardziej urozmaiconą wigilijną kolację. Mają świadomość tego, że poznański św. Mikołaj – Stanisław Łukasiewicz i jego współpracownicy o nich nie zapomną.
Na pytanie, jak udaje mu się zorganizować dość skomplikowaną akcję, opowiada STANISŁAW ŁUKASIEWICZ:
Proszę nie mówić, że to tylko moja zasługa, bo udział w tej akcji biorą też inni nasi członkowie, nasza pani prezes Bożena Łączkowska. Bardzo żałowała, ale z powodów osobistych nie mogła w tym roku przyjechać do Lwowa. Tak się złożyło, że od kilkunastu lat udaje mi się zorganizować całą akcję tak, że wszystko idzie gładko. Młodzież szkolna i harcerze chętnie się do niej włączają, bo w taki sposób chcą być pomocni. Na wyjazd do Lwowa zgłasza się nawet więcej osób niż możemy zabrać. A muszę powiedzieć, że nie jadą tu rozrywkowo. We Lwowie czeka na nich ciężka praca, bo te ponad 100 paczek trzeba roznieść, nieraz na piechotę, czasem do osób mieszkających na wysokich piętrach, bez windy. Ale traktują to jako obowiązek, jako wyróżnienie i nie narzekają. Zresztą mamy kilka osób, które już od kilku lat nam towarzyszą. W tym roku jest jednak duża grupa harcerzy, którzy są tu po raz pierwszy. Przeżywają ten wyjazd mocno. W tym roku z różnych przyczyn zmieniliśmy nieco plany. Nie jedziemy w teren, a po paczki przeznaczone dla osób spoza Lwowa przyjedzie ktoś z Brzeżan i Pomorzan. Dla mnie osobiście taki wyjazd to też jest przeżycie, ale dodaje mi sił i energii do działania w kolejnym roku. Jako lwowianin z urodzenia zawsze chętnie odwiedzam me rodzinne miasto. Przyjemnie mi, że mogę zrobić przynajmniej tyle dla Polaków, którzy we Lwowie zostali i będę organizował te mikołajkowe przyjazdy póki starczy mi sił.