Życie i działalność ks. Alfonsa Medyckiego TChr (1909–1982) opowiedziana przez Jego bratanka Wojciecha Medyckiego
Biografia księdza Alfonsa Medyckiego rozgrywa się na przecięciu kilku rzeczywistości: świata galicyjskiego dzieciństwa, ambicji młodego człowieka II Rzeczypospolitej, dramatycznych doświadczeń okupacji oraz napiętej, często nieprzyjaznej rzeczywistości Polski powojennej. Każdy z tych etapów pozostawił ślad — widoczny nie tylko w dokumentach, ale także w wyborach, które podejmował, i w stanie zdrowia, z którym przyszło mu żyć u kresu życia.
Urodził się 25 sierpnia 1909 roku w Nowym Mieście, w powiecie dobromilskim, województwie lwowskim. Był synem Kwiryna Medyckiego i Marii z domu Teleśnickiej. Wzrastał w rodzinie licznej, wśród rodzeństwa: Anastazji, Anny, Heleny, Bronisławy, Władysławy i najmłodszego Tadeusza.
Lata młodzieńcze Alfons Medycki spędził w Przemyślu. Tam uczęszczał do Gimnazjum Humanistycznego im. Juliusza Słowackiego, które ukończył egzaminem maturalnym w 1930 roku. Edukacja gimnazjalna nie ograniczała się jednak do nauki. Był uczniem aktywnym, zdyscyplinowanym i ambitnym, a jego energia znajdowała ujście w sporcie.
Lekkoatletyka stała się jednym z najważniejszych obszarów jego młodzieńczej aktywności. Jako zawodnik HKS „Czuwaj” Przemyśl należał do czołówki lekkoatletów okręgu lwowskiego. Specjalizował się w rzucie oszczepem — konkurencji wymagającej nie tylko siły fizycznej, ale także precyzji, koordynacji i techniki. Osiągał rezultaty w granicach 45–50 metrów, co sytuowało go wśród najlepszych zawodników regionu. Startował również w rzucie dyskiem.
Zachowane wyniki sportowe:
- 20–21 czerwca 1931 (Kraków), Ogólnopolskie Zawody Lekkoatletyczne: rzut oszczepem – 2. miejsce, wynik 47,96 m
- wrzesień 1931 (Lwów), Mistrzostwa LOZLA: rzut oszczepem – 3. miejsce, wynik 46,45 m
- czerwiec 1932 (Przemyśl), mecz Czuwaj – Sokół Jarosław: rzut oszczepem – 1. miejsce, wynik 49,15 m
- sierpień 1933 (Lwów), zawody o puchar LOZLA: rzut dyskiem – 4. miejsce, wynik 34,12 m
Regularnie startował w meczach międzyklubowych przeciwko Polonii Przemyśl i Pogoni Lwów. Sekcja lekkoatletyczna Czuwaju Przemyśl należała wówczas do najsilniejszych w południowo-wschodniej Polsce. Informacje o jego wynikach pochodzą z prasy: „Raz, Dwa, Trzy”, „Przegląd Sportowy”, „Ziemia Przemyska”, „Gazeta Przemyska”, a także z archiwów LOZLA i opracowań historycznych.
Z tego okresu zachowały się medale sportowe – większe, okrągłe egzemplarze najprawdopodobniej z mistrzostw okręgu lub meczów międzyklubowych. Zdobył łącznie 21 złotych, 2 srebrne i 4 brązowe medale oraz tytuł mistrza okręgu lwowskiego. Zachowane medale — często o średnicy 40–50 mm, wykonane w warszawskich i lwowskich pracowniach (m.in. J. Knedlera) — stanowią dziś materialne świadectwo tej części jego życia.
Dyplomy sportowe nie przetrwały. W 1939 roku jego siostra Helena, nauczycielka, po powrocie z odprawy NKWD dla nauczycieli zdecydowała się je spalić. Był to akt podjęty w atmosferze realnego zagrożenia ze strony władz sowieckich. Ten epizod pokazuje, jak szybko świat młodzieńczych osiągnięć ustąpił miejsca rzeczywistości strachu i niepewności.
Po zdanej maturze w 1930 roku rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Był to wybór racjonalny i zgodny z jego ówczesnymi aspiracjami. Jednocześnie był to czas, w którym dojrzewała decyzja znacznie głębsza — decyzja o wyborze drogi kapłańskiej. 5 września 1933 roku wstąpił do Towarzystwa Chrystusowego w Potulicach. Już 29 września rozpoczął nowicjat. W kolejnych latach formacja przebiegała według rytmu życia zakonnego: pierwsze śluby 30 września 1934 roku, ich ponowienie 30 września 1935 roku oraz śluby wieczyste 29 września 1937 roku. Od 1 października 1934 roku do czerwca 1936 roku studiował filozofię w Wyższym Seminarium Duchownym w Gnieźnie. Następnie podjął studia teologiczne w Krakowie.
Ten uporządkowany proces formacji został jednak przerwany przez wybuch II wojny światowej. W czasie okupacji został aresztowany przez Niemców i osadzony w obozie przejściowym na stadionie w Jarosławiu. Wkrótce potem został włączony do transportu więźniów prowadzonego pieszą kolumną do Przeworska. Do przełomowego momentu doszło na ulicy Grunwaldzkiej. W trakcie marszu, według jego relacji usłyszał wewnętrzny głos, który polecił mu aby będąc między idącymi odwrócił się i idąc w przeciwną stronę wyszedł z kolumny, wykorzystując zapewne chwilę nieuwagi straży konwoju. Ucieczka była aktem wielkiego ryzyka okupionym „przerzedzeniem się” czupryny, ale ostatecznie zakończyła się powodzeniem. Później wielokrotnie ks. Alfons Medycki wspominał swoje ocalenie, podkreślając równocześnie, że zawdzięczał je widomej opiece Matki Bożej.
Pierwszym miejscem, do którego się udał, był dom jego wuja, właściciela restauracji na rynku w Jarosławiu. Był nim brat Marii Medyckiej, Stanisław Teleśnicki stał się człowiekiem, który udzielił Alfonsowi realnej pomocy i schronienia. Uzyskał potrzebną w takiej chwili pomoc i możliwość ukrycia się. Następnie, dzięki wsparciu rodziny i znajomych, przedostał się do Krakowa, gdzie w środowisku ojców kapucynów kontynuował studia teologiczne.
Święcenia kapłańskie przyjął 16 czerwca 1940 roku z rąk biskupa Stanisława Rosponda. Od 15 lipca 1940 roku do 30 czerwca 1944 roku był wikariuszem w Niebieszczanach w diecezji przemyskiej. Był to okres okupacji niemieckiej — wymagający stałej obecności duszpasterskiej w warunkach okupacji, stanu zagrożenia, niedostatku i niepewności. Od 1 lipca 1944 roku do 1 kwietnia 1945 roku przebywał w Krakowie.
Po wojnie, od 15 kwietnia 1945 roku do 1 sierpnia 1946 roku, był wikariuszem w farze w Ostrowie Wielkopolskim. Był to czas szczególny – moment przejścia między wojną a nowym ustrojem narzuconym przez sowieckie wojska. W tym okresie towarzyszył skazanemu na śmierć więźniowi w chwili wykonania wyroku, co stanowiło jedno z najbardziej dramatycznych doświadczeń jego życia kapłańskiego.
Następnie został przeniesiony do Domu Głównego Towarzystwa Chrystusowego w Poznaniu, Okres ten miał znaczenie szczególne – zajmował się formacją, kształceniem, organizował Małe Seminarium, które było zapleczem powołaniowym zgromadzenia, był także magistrem nowicjatu i studiował muzykologię w Konserwatorium Poznańskim, gdzie nawiązał znajomość z prof. Stefanem Stuligroszem. Po trzech latach, z powodu braków kadrowych na Pomorzu Zachodnim, decyzją przełożonych został przeznaczony do pracy duszpasterskiej w Szczecinie.
W 1949 roku rozpoczął pracę w Szczecinie, a rok później objął parafię we Władysławowie. Dzięki swojej roztropności łagodził napięcia społeczne i konflikty z osobami nieprzychylnymi Kościołowi. 1 maja 1951 roku został wikariuszem w Stargardzie Szczecińskim, a po aresztowaniu ks. Stanisława Ruta prowadził duszpasterstwo w Gryficach aż do jego zwolnienia pod koniec 1952 roku.
10 grudnia 1953 roku został mianowany administratorem parafii pw. Chrystusa Króla w Dolicach na Pomorzu Zachodnim z obsługą Kolina i Żukowa w powiecie pyrzyckim, na terenie znajdującym się pod zarządem Administracji Apostolskiej z siedzibą w Gorzowie. Na tym stanowisku ks. Medycki jako proboszcz wykazał swe zdolności organizacyjne oraz gorliwość w duszpasterstwie powierzonych mu wiernych. Odnowił wnętrze kościoła parafialnego w Dolicach, nie zaniedbując przy tym innych świątyń filialnych na terenie podległym parafii, uporządkował jego otoczenie, urządził plebanię, prowadził skrupulatnie księgi parafialne, a przede wszystkim służył posługą kapłańską potrzebującym, gdzie pełnił funkcję proboszcza do roku 1966. Okres ten był szczególnie owocny w jego życiu kapłańskim. Wykazał się dużymi zdolnościami organizacyjnymi oraz gorliwością duszpasterską.
Jednym z owych trudów była naprawa dachu oraz odmalowanie kościoła w Dolicach. Zobowiązanie przeprowadzenia remontu świątyni – w tym „malowanie” – widnieje w sprawozdaniu z peregrynacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej z datą 18 sierpnia 1962 roku. Natomiast w sprawozdaniu po wizytacji kanonicznej w 1964 r. odnotowano trwanie „malowania”w kościele. Prace malarskie prowadzone były pod kierunkiem artystki – plastyczki ze Szczecina Joanny Spychalskiej, która wykonała polichromię na stropie kościoła i zaprojektowała posadzkę z płytek. Ostatecznie prace zostały zakończone w 1967 r., już po wyjeździe ks. Alfonsa Medyckiego z Dolic.
W lipcu 1966 roku otrzymał pismo od biskupa Wilhelma Pluty zwalniające go z obowiązków proboszcza „[…] z dniem 1 sierpnia 1966 r. z obowiązków administratora parafii p.w. Chrystusa Króla w Dolicach i z pracy na terenie diecezji”, w którym biskup gorzowski Wilhelm Pluta podkreślił: „Okres ofiarnej pracy duszpasterskiej w diecezji gorzowskiej odmierzył w kapłańskim życiu Czcigodnego Księdza Proboszcza 14 długich lat trudu i mozołu w owocnym posługiwaniu wiernym parafii Dolice.”, wystawione w Gorzowie Wlkp. w dniu 28 lipca 1966 r.
Zwolnienie było związane z pogorszeniem jego zdrowia i choroby serca związanymi się z latami pracy i doświadczeń wojennych oraz szczególnych szykan UB i związanymi z nimi napięć. Mimo to już we wrześniu 1966 roku objął funkcję kapelana Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Kiekrzu pod Poznaniem. W 1971 roku, gdy w Kiekrzu powstał nowicjat Towarzystwa Chrystusowego, został także spowiednikiem i ojcem duchownym nowicjuszy.
W ostatnich latach życia szczególnie zaangażował się w szerzenie kultu Miłosierdzia Bożego. Codziennie wygłaszał homilie dla sióstr niemal do końca życia. Towarzyszył również przełożonym w podróżach duszpasterskich, dbając o modlitwę i duchowy wymiar wspólnych wyjazdów.
Jesienią 1981 roku jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył. Zmarł 10 marca 1982 roku w Kiekrzu. Został pochowany na cmentarzu Miłostowo w Poznaniu.
Aneksy
Mechanizmy represji wobec duchowieństwa katolickiego na przykładzie ks. Alfonsa Medyckiego (1958–1965)
Analiza zachowanych materiałów archiwalnych dotyczących działalności ks. Alfonsa Medyckiego, administratora parafii w Dolicach w powiecie pyrzyckim, pozwala na szczegółowe odtworzenie mechanizmów funkcjonowania aparatu państwowego wobec Kościoła katolickiego w Polsce Ludowej. Szczególnie istotne jest to, że zachowany materiał ma charakter fragmentaryczny – podstawowa teczka operacyjna została bowiem zniszczona w 1987 roku na podstawie protokołu brakowania – co oznacza, że rekonstrukcja przebiegu wydarzeń opiera się na dokumentach rozproszonych w różnych zespołach archiwalnych. W tym kontekście niemal przypadkowy charakter ma fakt, że ocalała osobna teczka zawierająca część dokumentacji, a także to, że dwa kluczowe telefonogramy odnaleziono w innych teczkach raportowych aparatu bezpieczeństwa. Już sam ten stan źródeł wskazuje na skalę i intensywność działań wobec księdza, skoro ich ślady pojawiają się w wielu niezależnych ciągach dokumentacyjnych.
Najwcześniejszy z zachowanych dokumentów, oznaczony jako meldunek – telefonogram nr 230/58, został sporządzony w Szczecinie w dniu 30 kwietnia 1958 roku o godzinie 16.00. Nadawcą był funkcjonariusz Jesiółkowski, przyjmującym Włodarczyk, a dokument podpisał zastępca komendanta Służby Bezpieczeństwa Komendy Wojewódzkiej MO w Szczecinie, ppłk K. Gobecki. Już te szczegóły formalne pokazują rangę dokumentu oraz jego miejsce w strukturze aparatu bezpieczeństwa.
Treść meldunku dotyczy wydarzeń zaplanowanych na dzień 1 maja 1958 roku w miejscowości Dolice. Zgodnie z informacją operacyjną, od dnia 15 kwietnia 1958 roku prowadzono zbiórkę fantów na loterię parafialną. W dokumencie z niezwykłą skrupulatnością odnotowano, że zgromadzono „15 owiec oraz kilkanaście gołębi i królików”. Wskazano także na plan wystawienia stoiska z dewocjonaliami oraz przeznaczenie dochodu na pielgrzymkę ministrantów do Częstochowy. Tak drobiazgowe ujęcie szczegółów – obejmujące nawet liczbę owiec – świadczy o tym, że aparat bezpieczeństwa traktował tego rodzaju inicjatywy jako potencjalnie niebezpieczne.
W meldunku zaznaczono, że organizatorzy, ks. Józef Pytel oraz ks. Alfons Medycki TChr, nie uzyskali zgody Gromadzkiej Rady Narodowej, lecz mimo to kontynuowali przygotowania. Podkreślono ich „bardzo aktywną działalność”, co w języku operacyjnym miało jednoznacznie negatywne konotacje. Dokument kończy się informacją, że sprawa została przekazana do Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Szczecinie, co wskazuje na bezpośrednie powiązanie działań Służby Bezpieczeństwa z aparatem partyjnym.
W kolejnych latach obserwujemy stopniową eskalację działań wobec ks. Medyckiego. Kluczowym momentem była budowa zakrystii przy kościele parafialnym w Dolicach, zrealizowana latem 1961 roku. Już 14 września 1961 roku fakt ten został stwierdzony przez architekta powiatowego, który następnie pismem z dnia 21 września 1961 roku zażądał przedstawienia dokumentacji budowlanej. Według stanowiska władz ksiądz nie zastosował się do tego wezwania, co stało się podstawą do dalszych działań.
Postępowanie administracyjne zostało formalnie wszczęte 18 października 1961 roku, o czym Kuria Biskupia w Gorzowie Wielkopolskim została zawiadomiona pismem z dnia 20 października 1961 roku. Już na tym etapie użyto sformułowania o „szkodliwej dla Państwa działalności”, co jasno wskazuje, że sprawa miała charakter polityczny. Decyzja Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Szczecinie z dnia 20 kwietnia 1962 roku rozwijała tę argumentację, wskazując zarówno na samą budowę zakrystii, jak i wcześniejsze działania księdza, w tym organizację imprezy dochodowej w 1958 roku, za którą ukarano go grzywną w wysokości 1500 zł.
Kolejne dokumenty – w tym pismo z dnia 15 maja 1962 roku – zawierają rozbudowaną charakterystykę ks. Medyckiego jako osoby „nadzwyczaj agresywnej”, mającej znaczący wpływ na młodych księży oraz kleryków Towarzystwa Chrystusowego. Wskazywano, że w parafii przebywało stale od czterech do sześciu wikariuszy oraz dodatkowo kilku kleryków w okresie wakacyjnym, którzy podporządkowywali się proboszczowi i naśladowali jego postawę wobec władz. Przywoływano konkretne wydarzenia, takie jak kazania z czerwca 1960 roku przeciw laicyzacji szkoły czy organizację tzw. „III zakonu” w 1961 roku.
Na szczególną uwagę zasługuje jednak obieg dokumentów i sposób podejmowania decyzji. W dniu 4 maja 1962 roku pojawia się odręczna notatka skierowana do tow. Merkera z prośbą o opinię „co zrobić z tym fantem”. Autorem odpowiedzi był Aleksander Merker (wysokiej rangi funkcjonariusz ówczesnego Urzędu do Spraw Wyznań – Wikipedia), który stwierdził, że sprawa jest „bez precedensu”, ale nie widzi potrzeby podejmowania dalszych kroków, ponieważ ks. Medycki „ostrzeżenie już otrzymał”. Jednocześnie powołał się na art. 44 § 1 pkt 1 kodeksu postępowania administracyjnego, uznając pismo za doręczone mimo odmowy jego przyjęcia przez adresata. Ta krótka notatka doskonale ilustruje praktyczny sposób funkcjonowania aparatu administracyjnego – decyzje zapadały często w formie lakonicznych opinii, które miały jednak realne konsekwencje.
Postępowanie odwoławcze doprowadziło sprawę na najwyższe szczeble władzy. Po decyzji Urzędu do Spraw Wyznań z dnia 22 maja 1962 roku, podpisanej przez dyrektora Tadeusza Żabińskiego, Kuria wniosła skargę do Biura Skarg i Listów Urzędu Rady Ministrów w dniu 13 czerwca 1962 roku. Już 30 czerwca 1962 roku Biuro przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia, żądając pełnej dokumentacji. Następnie, w dniu 1 sierpnia 1962 roku, sprawa została przedłożona w trybie art. 159 pkt 4 KPA wiceprezesowi Rady Ministrów, którym był Zenon Nowak (Wikipedia).
Decyzja zapadła ostatecznie 4 września 1962 roku, a 5 września została formalnie przekazana Kurii. W uzasadnieniu podtrzymano wcześniejsze stanowisko, uznając, że ks. Medycki naruszył przepisy prawa budowlanego, a działania władz były w pełni zgodne z obowiązującym prawem. Tym samym sprawa lokalnej budowy zakrystii została ostatecznie rozstrzygnięta na poziomie centralnym państwa, co stanowi jeden z najbardziej wymownych przykładów centralizacji i upolitycznienia decyzji administracyjnych w Polsce Ludowej.
Równolegle do tych działań prowadzono stałą kontrolę środowiska społecznego i duchownego. Telefonogram z dnia 30 kwietnia 1965 roku dokumentuje zatrzymania osób świeckich oraz rejestrowanie wypowiedzi księży krytycznych wobec systemu. W tym samym dokumencie pojawia się również informacja o interwencji ks. Alfonsa Medyckiego w sprawie głośnika radiowego zawieszonego około 80 metrów od kościoła, który zakłócał nabożeństwa, lecz nie został usunięty ze względu na potrzeby propagandy wyborczej.
Zestawienie wszystkich tych elementów – od meldunku z 1958 roku, przez decyzje administracyjne z lat 1961–1962, aż po raporty z 1965 roku – pozwala dostrzec spójny mechanizm działania państwa. Inwigilacja, sankcje administracyjne, próby dyscyplinowania poprzez kurię oraz eskalacja sprawy aż do poziomu „obywatela wicepremiera” tworzyły jednolity system kontroli. Nawet tak pozornie błahe kwestie jak zbiórka piętnastu owiec czy budowa niewielkiej zakrystii mogły stać się przedmiotem zainteresowania najwyższych władz państwowych PRL.
Jednocześnie fragmentaryczny stan zachowanych źródeł – wynikający ze zniszczenia podstawowej teczki w 1987 roku – przypomina, że nasza wiedza o tych wydarzeniach jest niepełna i oparta na ocalałych, często przypadkowo zachowanych dokumentach. Tym większe znaczenie ma ich szczegółowa analiza, pozwalająca uchwycić nie tylko fakty, lecz także logikę działania systemu, w którym administracja, aparat bezpieczeństwa i struktury partyjne funkcjonowały jako elementy jednego mechanizmu kontroli społecznej.
“Tajny wędkarz Jego Świątobliwości”
Ks. Alfons Medycki, „duży Funio”, jak mówiono w gronie rodzinnym i przyjaciół, zapisał się w pamięci współbraci jako człowiek o niezwykłej pamięci i łatwości nawiązywania kontaktów. Potrafił po latach odtworzyć szczegóły pielgrzymek i spotkań. Był pogodny, gościnny, pełen humoru i oddany ludziom. Dbał o atmosferę na plebanii i troszczył się o współpracowników.
Życiorys „dużego Funia” niech uzupełni wspomnienie ks. Tadeusza Myszczyńskiego TChr., „… który od nowicjatu był blisko Niego, żył i przyjaźnił się.
„Zawsze podziwiałem Jego niezwykłą pamięć. Żartowałem mówiąc, że chyba jest nienormalny, bo pamięć ma nienormalną. Dla przykładu: jeszcze 3 tygodnie przed śmiercią wymieniał nazwy parafii i nazwiska księży, u których zatrzymywaliśmy się podczas pieszej pielgrzymki z Gniezna do Częstochowy w 1934 r.! Potrafił przypomnieć szczegóły z trasy pielgrzymki… Łatwość kontaktowania się z ludźmi wykorzystywał w pracy duszpasterskiej. Jako dobry pasterz „znał swoje owce a one jego”. Okazało się to przede wszystkim w Dolicach, gdzie zostawił dużo serca, trudu, poświęcenia. Gościnny, ceniony, kochany przez współkapłanów, uczynny sąsiad, pogodny, z humorem… Lubił chodzić na ryby i śmiał się z przydomka, jaki Mu nadali współbracia: „Tajny wędkarz Jego Świątobliwości”. Często bywałem w Dolicach. Na plebani uderzała rodzinna atmosfera, bardzo o nią zabiegał. Zawsze troszczył się o wikarych. Z myślą o nich i o potrzebach domu jeździł do Poznania po zakupy. Wiązał Go z tym miastem również Dom Główny Tow. Chrystusowego.
Ostatnio jako kapelan i spowiednik sióstr Matki Bożej Miłosierdzia zetknął się blisko z nabożeństwem do Miłosierdzia Bożego i stał się jego czcicielem i głosicielem. A głoszenie Słowa Bożego było dla ks. Alfonsa nie tylko obowiązkiem, ale i umiłowaniem. Codziennie wygłaszał dla sióstr homilię niemal do ostatnich dni końca swego życia. Towarzyszył ks. Dyrektorowi w jego urzędowych podróżach po naszych parafiach. Jak stwierdził ks. Dyrektor, pełnił wówczas rolę kapelana i sumiennie pilnował jazdy samochodem, modlitw, rozmyślania, różańca, także podczas Mszy św. zawsze chętnie głosił homilię.”
Dolice i „obrazy, które przemówiły”
W czerwcu 1964 roku jego bratanek, zwany „małym Funiem”, spędzał wakacje na plebanii w Dolicach. Był to czas trwających prac malarskich w kościele. Na stropie świątyni powstały sceny biblijne, w których – jak zauważono – pojawiły się twarze ówczesnych księży.
Według relacji mieszkańców z Dolic, w scenie połowu ryb na jeziorze jeden z apostołów w łodzi ma rysy byłego proboszcza ks. Alfonsa Medyckiego, natomiast w scenie Ostatniej Wieczerzy widnieją podobizny wikariuszy w koloratkach – ks. Stanisława Jamroga i ks. Zygmunta Malczewskiego także w okularach. Obecnie obrazy są objęte ochroną konserwatorską.
Bibliografia:
- Akta parafii Dolice – Archiwum TChr. Poznań
- Teczka osobowa ks. Alfonsa Medyckiego TChr. – Archiwum TChr. Poznań –
- Janusz Gajowniczek: Korespondencja z Krystyną Medycką- Poznań
- Ks. Kozicki Mariusz: Dzieje Parafii pw. Chrystusa Króla w Dolicach w latach 1951 – 2004. Praca magisterska pod kierunkiem ks. dra Grzegorza Wejmana – Uniwersytet Szczeciński Wydz. teologiczny Katedra Historii Kościoła. Szczecin 2005
- „Kościół Nad Odrą i Bałtykiem” nr 48, 26 listopada 2000 r.



Stoją od lewej: Bronisława, Anna, Anastazja, Tadeusz, Alfons, Helena, Władysława;
siedzą rodzice: Maria i Kwiryn Medycki, Nowe Miasto 1937 – 1938 r.



Honorowa odznaka sportowa

Dolice Kościół parafialny p.w. Chrystusa Króla 2007